
7
Uratował ich błyskawiczny manewr Gorama, który najpierw uskoczył w bok, a następnie uniósł gondolę wyżej. Gładki bok pojazdu wysunął się z łap napastnika.
– Oj – zawodziła przerażona Lilja. – Gzy gondola jest uszkodzona?
Dolg wyjrzał na zewnątrz.
– Myślę, że nic się nie stało – uspokajał pozostałą dwójkę. – Parę zadrapań po żelaznych palcach, nic •więcej.
Goram krążył nad okolicą. W szerokiej rozpadlinie widzieli zamarznięty wodospad. Potwór jednak zniknął, widocznie skrył się w jakiejś skalnej szczelinie.
– Co to było? – zapytała Lilja pobladłymi wargami.
– No właśnie, sam chciałbym wiedzieć – westchnął Goram. – Dolg, ty go widziałeś chyba najwyraźniej. Ja siedziałem przy sterach, a Lilja na pewno zamknęła oczy ze strachu.
Jak ten Goram zawsze wszystko zauważy!
– To było… – Dolg szukał odpowiednich słów. – To było jakieś kolczaste. Jak ryba z wielkimi kolcami na grzbiecie. Miało jednak ludzką postać. Twarz… Czy może raczej rybi pysk, wiecie, z kośćmi wokół warg, tak bym to określił. I małe, ciemne oczka.
– To była pionowa postać, czy może taka jak czworonogi? – pytał Goram.
– Ty chyba uważasz, że ja miałem czas mu się przyglądać, studiować jego wygląd – uśmiechnął się Dolg także dość blady. – Chociaż tak, masz rację, to była pionowa postać.
– A ja przez ułamek sekundy widziałam rękę – wtrąciła Lilja z zapałem. – To coś miało błony pławne między palcami.
Goram skinął głową.
– A więc jest tak, jak myślałem, to istota związana z wodą. Widzieliście wodospad, prawda? Teraz jest zamarznięty, ale z pewnością spod warstwy lodu wypływa jednak trochę wody. No dobrze, trzeba przygotować aparat fotograficzny na wypadek, gdybyśmy mieli spotkać owego stwora jeszcze raz. Lilja, to będzie twoje zadanie!
Lilja była jak sparaliżowana, zarówno na ciele, jak i na umyśle. Czy zdoła wykonać takie polecenie?
