
– Dobrze – wyjąkała. – Będę gotowa. Gorączkowo zaczęła szukać najlepszego aparatu. Który powinna wziąć?
Goram zdecydowanym ruchem wyjął odpowiednie urządzenie ze skrzyni i włożył w ręce dziewczyny.
Uff, czy on zawsze musi zauważyć jej bezradność?
Ale nie było to takie trudne, twarz Lilji odzwierciedlała wszystkie jej uczucia i nastroje.
Przez chwilę krążyli nad wodospadem, tym razem nieco wyżej, ale nie dostrzegli najlżejszych nawet oznak jakiegokolwiek życia.
W końcu Goram zrobił zwrot i skierował gondolę w stronę niedalekiego płaskowyżu, gdzie wylądowali w bezpiecznej odległości od groźnego stwora. Siedzieli w gondoli i opracowywali nowy plan, nieco wytrąceni z równowagi ostatnimi przeżyciami.
– Podobno były trzy sztuki – westchnął Dolg. – No, niezbyt radosne perspektywy!
– To prawda – przyznał Goram. – Ale chyba rozumiecie, co oznacza ich obecność?
– Czyżbyśmy przez cały czas nie zdawali sobie z tego sprawy? – oburzył się Dolg.
– Masz rację – zgodził się znowu Goram.
Lilja natomiast nie nadążała za tokiem ich rozumowania, nie odzywała się więc. Szybko pojęli jej zakłopotanie i Dolg wyjaśnił:
– Kiedy Marco doprowadził do zniszczenia źródła złej wody, tutaj, na Morzu Karskim, doszło do strasznego wybuchu, prawda?
– No tak – przytaknęła Lilja. – Całe to czarne paskudztwo przebiło się przez skorupę Ziemi i wyleciało w powietrze.
– Otóż to. Co jednak wiemy na temat źródła zła tutaj poza Taran – gai?
– Niewiele – odpowiedział Goram zamiast Lilji, ponieważ ona nie znajdowała żadnej odpowiedzi. – Wiemy, że Tengel Zły dotarł do Taran – gai i stał się ucieleśnieniem zła. Ale czy tylko on jeden?
– W Górach Czarnych widzieliśmy tę obrzmiałą kobietę. Ale to było we wnętrzu Ziemi, więc się nie liczy.
Dolg skinął głową.
– Tutaj Tengel Zły był chyba jedynym, który dotarł do źródła, miał w sobie bowiem wystarczająco dużo zła, by samodzielnie tego dokonać. Ale próbować musiało wielu! Wielu musiała wabić perspektywa uzyskania władzy nad światem, a w dodatku zapewnienia sobie życia wiecznego. Myślicie tak samo jak ja?
