Pan zaś tylko przysporzył nam zmartwień! Może trochę przesadzam, ale chyba łatwo zrozumieć moje wzburzenie, doktorze. Takie pomysły mogą wpędzić pana w poważne kłopoty. Nie wierzę wprawdzie, aby personel pielęgniarski chciał umyślnie popełniać błędy, w każdym razie nie takie, które zagrażałyby zdrowiu pacjentów, ale każde rozluźnienie dyscypliny jest groźne. Zaczyna pan pojmować, do czego doprowadził?

— Tak, sir — przyznał Conway.

— Też mi się tak zdaje — mruknął O’Mara nietypowym dlań ugodowym tonem. — A teraz czy zechce mi pan wyjawić, dlaczego to zrobił?

Conway nie spieszył się z odpowiedzią. Nie pierwszy raz w tym gabinecie urażono jego miłość własną, ale teraz sprawa wyglądała poważnie. Wszyscy wiedzieli, że jeśli O’Mara kogoś lubi albo przynajmniej życzy mu dobrze, zachowuje się dość swobodnie, czyli po prostu odpychająco. Jednak gdy nagle cichnie, robi się uprzejmy i chowa gdzieś swój zwykły sarkazm, znaczy to, że zaczyna traktować gościa jak pacjenta, a nie jak kolegę zawodowca. Czyli jak kogoś, kto naprawdę ma kłopoty.

— Z początku było to tylko usprawiedliwienie dla mojego wścibstwa, sir — zaczął w końcu Conway. — Pielęgniarki nie zmyślają, chociaż może wyglądać, jakbym tego właśnie od nich oczekiwał. Ja zaś zasugerowałem jedynie, że wobec doskonałej kondycji doktora Mannona odpowiedzialny za jego niedyspozycję może być jakiś czynnik zewnętrzny. Obce bakterie czy pasożyty zostały wykluczone, bo nie przetrwałyby przy naszym reżimach aseptycznych. Pan z kolei zapewnił nas o dobrym stanie psychicznym Mannona. Zostają więc inne… niematerialne przyczyny zewnętrzne, które świadomie albo i nie wpłynęły na jego zachowanie. Nie doszedłem na razie do żadnych spójnych wniosków — dodał szybko. — Nikomu też nie wspomniałem o niematerialnej inteligencji, ale w tej sali operacyjnej działo się coś dziwnego, i to nie tylko w czasie tamtej operacji…

Opisał efekt echa zaobserwowany przez Priliclę, zarówno u Mannona, jak i u siostry Naydrad, która miała wypadek ze skalpelem.



16 из 168