
– Ci chudzi jak patyki, którzy mogą zjeść absolutnie wszystko bez przybierania na wadze, zawsze wiedzą najlepiej, co ci obdarzeni mniejszym szczęściem mają robić, żeby schudnąć. „Troszkę przytyłaś”, zauważają ze źle skrywaną radością, tak jakby biedaczysko sam sobie tego nie uświadamiał! „Jesz tyle, co wieprzek, poruszaj się trochę!” Łatwo tak powiedzieć, zwłaszcza komuś, kto boi się nawet powąchać jedzenie. Nie mówię z własnego doświadczenia, ale w świecie na zewnątrz znałam niejedną osobę, która okropnie cierpiała, bo nigdy nie mogła się najeść do woli, a mimo to nie chudła.
– No właśnie. Ale muszę dodać, że w kręgu naszych znajomych nie spotkałam nikogo tak nietaktownego. Można ich za to znaleźć w mieście nieprzystosowanych, często miewam tam dyżury.
– Ja też nie słyszałam o takich nieprzyjemnościach tutaj, w Królestwie Światła. Presja odchudzania należy do zewnętrznego świata. Ale ku mojej złośliwej radości pewien chłopiec wyraził się przy mnie o bardzo chudej dziewczynie: „To musi być takie uczucie, jakby się kochało z paczką gwoździ”. Fajnie, prawda?
– Pocieszające – uśmiechnęła się Elena, lekko wstrząśnięta bezpośredniością przyjaciółki. – Tęsknisz czasami za tamtym światem?
– Zwariowałaś? Tutaj mogę być sobą. Oczywiście brak mi czasami pewnych, jak to powiedzieć, elementów związanych ze środowiskiem, jak jutrzenka o poranku czy zachody słońca albo wiosenne zmierzchy o barwie indygo, ale wtedy myślę zawsze, że gdybym wróciła do tamtego świata… Ach, jakże bym tęskniła za tym!
Elena zamyślona pokiwała głową. Nigdy nie widziała świata na powierzchni Ziemi i nie bardzo potrafiła go sobie wyobrazić.
Indrze zebrało się na zwierzenia. Zachichotała.
