
– Wiesz, że kiedy tam mieszkałam, pisałam opowiadania, wiersze i inne drobiazgi? Naprawdę, w dodatku, moim zdaniem, z całkiem niezłym rezultatem. Popełniłam jednak głupstwo i pokazałam je jeszcze komuś, koleżankom, nauczycielce. Niektóre mnie wyśmiały, profesorka się zakłopotała i zaczęła mi tłumaczyć, że skoro w innych rzeczach jestem dobra, to dlaczego biorę się za pisanie? Inni nie pojmowali absolutnie nic
– Daj mi coś przeczytać – poprosiła Elena.
Indra zamyślona pokiwała głową,
– Zaczęłam potem fantazjować, wymyślać, że kiedyś, w nieokreślonej przyszłości, istoty z planet odległych od nas o lata świetlne przybędą na zgasłą, wymarłą Ziemię. Znajdą na niej jedynie moje bazgroły i stwierdzą: „Stworzenia zamieszkujące to ciało niebieskie wcale nie stały tak nisko. Potrafiły myśleć, przecież to jest naprawdę niezłe!” – roześmiała się. – W ten sposób i mnie czeka kiedyś uznanie.
– Tak nisko się oceniasz? – uśmiechnęła się Elena. – Nie masz żadnego powodu. Ale powiedz mi, dlaczego zdecydowałaś się przenieść do Królestwa Światła?
Indra zastanowiła się:
– Myślę, że większość ludzi stamtąd ma jakąś własną wizję idealnego świata. Utopię, marzenie o miejscu, gdzie wszystko jest dobre i piękne. Powstało już całe mnóstwo książek o takiej krainie bez zła, śmierci i innych nieprzyjemnych rzeczy. James Hilton pisał o Shangri La, Aldous Huxley odwrócił to trochę i stworzył satyrę na ten temat „Nowy wspaniały świat”. Tomasz Morus wymyślił Utopię, idealną wyspę na Oceanie Spokojnym. Można to ciągnąć w nieskończoność. Odwieczne ludzkie marzenia o idealnym świecie inspirowały także wielu poetów.
– A czy wspominano także o środkowym punkcie Ziemi?
– Och, tak! Zupełnie fantastyczne książki. Juliusz Verne stworzył „Podróż do wnętrza Ziemi”. Halley, wiesz, ten od komety… (Elena nie wiedziała, komety nie należały do jej świata), Edgar Allan Poe, Lytton pisał o vrilu, tajemniczym cudownym pierwiastku, który miał się tu znajdować, i jeszcze wielu innych plotło na ten temat, ale jeden, Emerson, był bardziej konkretny. Opisał Norwega, Olafa Jansena, który miał odnaleźć wejście. A współcześni pisarze science-fiction prześcigają się w opowieściach o wydrążonej Ziemi. Natomiast „wszystkowiedzący”, uczeni, stanowczo odrzucają takie pomysły.
