
Elena napiekła wiele wspaniałych smakołyków, nadziewanych i oblewanych słodką, lepką masą. Siedziały teraz we dwie w jej domu, zadowolone, zwinięte na sofie, kompletnie nieświadome tego, co się dzieje w ich wspaniałym kraju. Nie wiedziały o podłości, która czaiła się już od pewnego czasu, a teraz wypłynęła na powierzchnię niczym szlam w stojącej wodzie.
– Ci, co wmawiają ludziom, którzy powinni schudnąć, że „wystarczy tylko jeść mniej i więcej się ruszać”, nie mają zielonego pojęcia, o czym mówią – stwierdziła Elena, która od niedawna zaczęła walczyć z nadwagą.
Czasami bywała stanowcza, to znów, tak jak tego wieczoru, urządzała orgie jedzenia słodyczy. Człowiek wszak musi mieć od czasu do czasu jakąś przyjemność, nie można wciąż sobie wszystkiego odmawiać.
Podjęła myśl:
– Palacze, narkomani i alkoholicy mają prostszą sytuację. Mogą całkiem skończyć z używką, koniec i kropka. Czy sobie poradzą, czy nie, to już ich sprawa. Ale bez jedzenia obejść się nie można! Gdzie tu szukać miary? Ile i co należy jeść? Potrafię przez długi czas żyć o chlebie i wodzie albo jeść tyle, co wróbelek, ale to wszystko po prostu na nic. Ci chudzi szczęściarze, którzy stale człowieka dręczą, nie rozumieją tego. A tak w ogóle, to większość ludzi, mających kłopoty z wagą, lubi jeść wieczorem, nie da się temu zaprzeczyć.
– No właśnie – przyznała Indra, wciąż szczupła. Niedawno jednak, stając na wadze, przeżyła pierwszy szok. – Bez najmniejszego trudu da się nie jeść rano i przez wiele godzin w ciągu dnia, bo najzwyczajniej nie jest się głodnym.
– Tak, dopiero koło czwartej po południu głód rusza do ataku. A im bliżej wieczoru, tym bardziej smakuje wszystko, co jadalne.
– I w niczym nie pomaga słuchanie tych mędrków, którzy twierdzą, że najważniejsze jest solidne śniadanie.
– Bo tak wcale nie jest – zgodziła się z nią Elena, zmiatając okruszki ciastka ze stołu. Dyskretnie wrzuciła je za kanapę. – Tyle razy wypróbowywałam ten system. Pochłaniałam obfite śniadanie i lunch, i czułam się od tego kwadratowa. A i tak wieczorem byłam równie głodna jak zwykle!
