Cóż, nie było to dobre nastawienie, lecz Elena nie zdawała sobie z tego sprawy. Tysiące młodych dziewcząt przed nią myślało podobnie, nie wiedząc, jak niebezpieczne jest takie bezwolne poddawanie się. W mężczyźnie o słabym charakterze mogło wyzwolić to, co najgorsze.

Oczywiście, miłość oznacza dawanie, lecz nie takie, które nie jest niczym ograniczone, pozbawione wszelkiego krytycyzmu.

Elena nie tęskniła egoistycznie za kimś, kto ją pokocha, to ona gorąco pragnęła pokochać kogoś. Gdyby tylko jakiś mężczyzna zechciał ją odkryć, była gotowa poświęcić całe swoje życie owemu wspaniałemu człowiekowi. Kto miałby to być, na razie pozostawało zagadką.

Nikt z przyjaciół nie wiedział o jej hiperromantycznym usposobieniu. Elenę uważano za dobrą koleżankę, która zajmie się wszystkim, zrobi to, o co poproszą, i nigdy nie powie „nie”. Podświadomie może nawet ją wykorzystywano. Elena po prostu taka się urodziła, była wdzięczna, że może się do czegoś przydać, że coś znaczy.

Berengaria, rzecz jasna, zorientowała się, że bliska znajomość z Eleną przynosi jej korzyści, lecz przyjaźń obu dziewcząt miała głębsze podstawy. Berengaria nigdy by nie zdradziła przyjaciółki. Nawet teraz, kiedy różnica wieku, jaka je dzieliła, stawała się wyraźniejsza, i młodsza z dziewcząt wolała spędzać czas z Siską i Sassą, a Elena czuła, że więcej ma wspólnego z Indrą, nawet teraz ich przyjaźń nie przygasała. Elena i Berengaria zawsze się cieszyły, kiedy mogły się spotkać.

Ale ukochany… Ach, jakże gorąco Elena pragnęła mieć kogoś takiego!


Miasto nieprzystosowanych stanowiło brzydką plamę na idealnym obrazie Królestwa Światła. Było to jedyne miejsce, gdzie przeniesiono się jeszcze dalej w głąb Ziemi.

Mieszkańcy nie chcieli, aby ich miasto oświetlało oddzielne słońce. Twierdzili, że bardziej niż dość mają okropnego, świecącego przez całą dobę na okrągło blasku ze stolicy.



17 из 186