Oczywiście nie wszyscy mieszkańcy tej osady byli z gruntu źli, większość to przyzwoici ludzie, którzy po prostu niedobrze się czuli w ukrytym w głębi Ziemi kraju. Żyły tu także i dzieci, które tutaj się urodziły i dorosły, a o wspaniałym świecie na powierzchni słyszały jedynie od rodziców czy dziadków. Wiele z nich wyprowadziło się z miasta i przyłączyło do pozostałych mieszkańców Królestwa Światła. Pod wpływem oddziaływania Słońca stali się szczęśliwymi ludźmi.

Im bardziej Elena zbliżała się do miasta nieprzystosowanych, tym bardziej czuła się nieswojo.

A przecież nie odbierała złych prądów wibrujących pod powierzchnią, nowych elementów, jakie się pojawiły. Nie były one wcale takie nowe, po prostu zaczęły wychodzić na światło dzienne.

Dotarli na miejsce.

Elena przygnębiona siedziała w gondoli obok Jaskariego. Utarło się już, że oni dwoje stanowili zespół. Dziewczyna była przekonana, że tak naprawdę Jaskari nie cierpi z nią pracować, ale nie chce jej zranić, mówiąc o tym wprost. Jakaż to przykra myśl!

W tym dziwacznym mieście ulice, przy których stały sklepy, zadaszono tylko po to, by w ciemności dało się zapalić latarnie. Przyjechali do dzielnicy stosunkowo niedawno przybyłych, w oczy bił blask neonowych reklam, zewsząd też dobiegała hałaśliwa muzyka. Znajdowało się tu wszystko to, co Indra z taką radością porzuciła. Mieszkańcy upierali się także przy samochodach. Gardzili powietrznymi gondolami, bo przecież nie dawało się nimi szaleć i rozbijać po ulicach i drogach. Przedstawiciele wcześniejszych epok nie chcieli słyszeć o nowoczesnych wynalazkach Obcych i Madragów, a ci przybyli później za nic mieli konne powozy i łojowe świece swoich, poprzedników. Wszystko powinno być dokładnie tak jak za ich czasów.

Strażników zapewne niekiedy świerzbiły palce, żeby pozbyć się najbardziej kłopotliwych osobników, lecz zabraniała im tego ich kultura.

Oczywiście w mieście znajdowały się także piękne dzielnice, zwłaszcza w jego starych częściach. Elena, Indra i Jaskari spotkali Joriego i Armasa przy łukowato sklepionym mostku nad leniwie płynącą rzeką. Indra, która z zewnętrznego świata zabrała aparat fotograficzny, zaczęła robić zdjęcia przyjaciołom, okazało się jednak, że nie jest mistrzem fotografowania.



19 из 186