– Bracia i siostry – jego donośny i dźwięczny głos zelektryzował i uciszył tłum, zadudniwszy, zdawało się, aż pod wysokim sklepieniem. Ścichł, raz jeszcze uderzywszy, katedralny dzwon.

– Bracia i siostry! – Biskup wsparł się na pastorale. – Dobrzy chrześcijanie! Naucza Pan nasz, Jezus Chrystus, byśmy wybaczali grzeszącym ich winy, byśmy modlili się za nieprzyjacioły nasze. Dobra to i miłosierna nauka, chrześcijańska nauka, ale nie ku każdemu grzesznikowi może ona być obróconą. Są winy i grzechy, za które nie masz wybaczenia, nie masz miłosierdzia. Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi odpuszczone nie będzie. Neque in hoc saeculo, neque in futuro, ani w tym wieku, ani w przyszłym.

Diakon podał mu zapaloną świecę. Biskup ujął ją w urękawiczoną dłoń.

– Reinmar rodem z Bielawy, syn Tomasza von Bielau, zgrzeszył przeciw Bogu w Trójcy Jedynemu. Zgrzeszył bluźnierstwem, świętokradztwem, czarostwem, odstępstwem od wiary, wreszcie zaś pospolitą zbrodnią.

Elencza, wciąż silnie ściskając rękę Reynevana, westchnęła mocno, spojrzała w górę, na jego twarz. I westchnęła ponownie, ciszej tym razem. Na twarzy Reynevana nie znać było żadnego wzruszenia. Jego twarz była martwa. Jak z kamienia. Miał taką twarz w Oławie, pomyślała z przerażeniem Elencza. W Oławie, w noc z szesnastego na siedemnasty stycznia.

– O takich jak Reinmar z Bielawy – głos biskupa ponownie wzbudził echa wśród kolumn i arkad świątyni – rzecze Pismo: Jeżeli uciekają od zgnilizny świata przez poznanie Pana i Zbawcy, a potem oddając się jej ponownie, zostają pokonani, to koniec ich jest gorszy od początków. Lepiej bowiem byłoby im nie znać drogi sprawiedliwości, aniżeli poznawszy ją, odwrócić się od podanego im świętego przykazania. Spełniło się na nich to, co zapisane: pies powrócił do tego, co sam zwymiotował, a świnia umyta… do kałuży błota.



12 из 508