Rację macie, głowami kiwając i miny mądre strojąc, także i wy, cni panowie, i wy, pobożni mnisi, i wy, dobrzy kupcy. Rację macie. Wszędy zło i zbrodnia. Codziennie bratobójstwo, nagminnie przeniewierstwo, cięgiem krwi przelew. Oto, wierę, przyszedł nam wiek zdrady, gwałtu i przemocy, wiek nieustannej wojny. Jakże tedy, gdy tak się wokół dzieje, rozpoznać: już koniec świata, azaliż jeszcze nie już? Wedle czego to ocenić? Jakież znaki to pokażą, jakież signa et ostenta?

Głowami, widzę, wciąż kiwacie, cni panowie, dobrzy mieszczanie, świątobliwi mnisi. Wiem, co dumacie, bom i ja się nad tym zadumał nieraz.

A może, dumałem, bez sygnału rzecz się stanie? Bez larum? Bez ostrzeżenia? Ot, po prostu: jeb! I koniec, finis mundi? Może nie ma zmiłuj się? Może zupełna absencja sprawiedliwych w Sodomie? Może, bośmy plemię przewrotne, znak nie będzie nam dany?

Otóż nie lękajcie się. Będzie. Przyrzekają to ewangeliści. Zarówno ci legalni, jak i ci apokryficzni.

Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Moce niebios zostaną wstrząśnięte. Słońce zaciemni się, księżyc nie da światła, a gwiazdy będą spadały z nieba. I zostaną rozwiązane cztery wiatry od ich podstaw. Movebuntur omnia fundamenta terrae, zadrży ziemia i morze, a razem z nimi góry i pagórki. I wyjdzie z nieba głos archanioła, i zostanie usłyszany aż w najniższych czeluściach.

I będą przez siedem dni wielkie znaki na niebie. A jakie będą, opowiem. Słuchajcie!

Dnia pierwszego chmura nadejdzie z północy. I będzie z niej deszcz krwi na całej ziemi.

W drugim zaś dniu zostanie poruszona ziemia ze swego miejsca; bramy nieba otworzą się od wschodu i dym wielkiego ognia przesłoni całe niebo. I będzie tego dnia wielki strach i przerażenie na świecie.



4 из 508