
Tymczasem Antonio wcale o nim nie myślał. Jego również dręczyły wyrzuty sumienia i poczucie, że sprawia komuś zawód. Chodziło mu o Veslę. Cóż on, na miłość boską, robi w tym niemożliwym do przebycia wąwozie, tak daleko od wszelkiej cywilizacji, i to w czasie, gdy osoba, którą kochał najmocniej na świecie, tak bardzo go teraz potrzebuje? Próbował do niej dzwonić, lecz wąwóz coraz bardziej się zwężał, a skalne ściany wznosiły się wyżej i wyżej, nie docierały tu więc już żadne sygnały.
Ogromnie pragnął usłyszeć teraz jej głos. Dowiedzieć się, że wszystko jest w porządku, opowiedzieć o swojej tęsknocie, o swym lęku o nią i o miłości, która nigdy nie przygaśnie.
Sissi rozmyślała o własnym życiu. Pierwsze spotkanie z Mortenem wywróciło jej świat do góry nogami. Wszystko się zmieniło. Pojawiła się informacja, że umrze w wieku dwudziestu pięciu lat. Możliwość uniknięcia strasznego losu, gdyby udało im się rozwiązać zagadkę. Podziw dla Mortena. Podniecenie przygodą, jakie odczuwała przez samo tylko dołączenie do tej grupy.
Teraz przestało już być tak fantastycznie.
Starając się odegnać strach, Sissi zapamiętale pokonywała niezliczone przeszkody, które pojawiały się na drodze. Rozrywała i rozgarniała rośliny, ogarnięta wściekłą złością, odrzucała na bok kamienie.
Swoją siłą i wytrzymałością przerażała nieco Mortena, lecz akurat w tej chwili mało ją to obchodziło. Jej myśli zajmował ktoś inny. Cóż, niewiele lepszy wybór…
Unni i Jordi, nie zdając sobie z tego sprawy, myśleli o tym samym: Jordi musi przeżyć. To było dla nich najważniejsze.
Jordi pragnął doczekać narodzin swego dziecka, żyć razem z Unni, tworzyć z nią rodziną jeszcze przez wiele, wiele lat. Nie może spocząć w grobie gdzieś tu, w tej położonej na odludziu dolinie, którą nikt nigdy nie chodzi.
