Czy naprawdę właśnie tego chcę? Czy jestem do tego stopnia egoistką, że gotowa byłabym poświęcić ich wszystkich dla odrobiny własnego szczęścia z Miguelem? O ile dobrze zrozumiałam, to on pozostałby człowiekiem przez całe ludzkie życie, a potem umarł ze starości jak my wszyscy.

Czy by mnie za to nienawidził?

Pewnie tak.

Juana podniosła oczy na zgrabną postać idącego przed nią Miguela.

Ale przecież ja go tak bezgranicznie kocham! To wielka miłość mojego życia. Nie sądziłam, że będzie mi kiedykolwiek dane poczuć, co to znaczy kochać kogoś. Teraz już wiem i sprawia mi to niewypowiedziany ból. Cudowny, niesamowity, dławiący ból!


Przedmiot jej uwielbienia czul się bezsilny. Rozpaczliwie, gorzko bezsilny.

Stracił wszystko. Wcześniej, będąc Miguelem, mógł wykorzystywać przynajmniej część nadprzyrodzonych talentów Tabrisa, mógł stawać się niewidzialny, szybko i skutecznie atakować ofiarę, korzystać z czarodziejskiej mocy, widzieć więcej niż inni. Teraz nie mógł zrobić nic, nie był w stanie wykorzystać żadnej ze swych niesamowitych umiejętności.

Stał się człowiekiem. Cóż za bezgraniczne upokorzenie!

Owszem, pozostał nieco silniejszy od nich, lecz jedynie tę przewagę pozwolono mu zachować, siłę fizyczną i sprężystość. Z tym wyjątkiem był żałośnie, banalnie ludzki.

Nie mógł się doczekać chwili, w której znów stanie się Tabrisem. Wtedy zemści się za wszystko, co utracił. Pojmą Urracę. Zabije, uśmierci wszystkich tych głupców, którzy przedzierają się przez puszczę, brnąc coraz dalej w jej głąb. Zabije, zabije przede wszystkim ją! Tak, ją przede wszystkim! Innych natomiast… Nie.

Na tym myśli Miguela się urwały. Ogarnięty wściekłością, zrąbał młode drzewko gołymi rękami.

– Coś mi się tu nie zgadza – stwierdziła Sissi, patrząc na plecy Miguela, prącego naprzód przed wszystkimi i torującego im coś w rodzaju drogi.



12 из 155