
– Może później będzie nam łatwiej – próbował ich pocieszyć, ale nikt mu i tak nie uwierzył.
Z wielkim mozołem zaczęli posuwać się naprzód, metr po metrze. Momentami mogli iść brzegiem, ale wtedy w butach przelewała się lodowata woda. Na niektórych odcinkach plątanina roślin zagradzała nawet drogę przez strumień i musieli się przez nią przedzierać, jednocześnie brnąc przez wodę.
A woda w górskim strumieniu okazała się naprawdę zimna i Morten, który już z wielkim trudem przeszedł przez równinę, był teraz tak wycieńczony i zmarznięty, że niepokoili się o niego naprawdę nie na żarty. Źle zrobili, ciągnąc go na tę koszmarną wyprawę, ale przecież nie mieli wyboru. Musieli teraz jakoś znosić jego być może trochę przesadne skargi, chłopak przestał bowiem odgrywać dzielnego, cierpliwego męczennika i sytuacja z każdą chwilą stawała się coraz bardziej kryzysowa.
Morten podniósł wzrok i popatrzył na Sissi, która przedzierała się w górę strumienia przed nim. Kiedy spotkali się pierwszy raz, Sissi miała ciemne włosy. Okazało się jednak, że to tylko eksperyment, w naturze bowiem była blondynką. Gdy Morten się o tym dowiedział, gorąco ją prosił, żeby powróciła do naturalnego koloru włosów, miał bowiem wielką słabość do blondynek i Sissi spełniła jego prośbę. W jasnych włosach wyglądała o wiele ładniej, blondynka o piwnych oczach to bardzo interesująca kombinacja!
Unni również swego czasu eksperymentowała ze swoim wyglądem. Od urodzenia brunetka tleniła czarne jak noc włosy na złoty blond. W końcu jednak ten kolor jej się znudził i ostatnio znów była sobą, miała włosy czarne jak Indianka. W kwestii kolorów kobiecych fryzur Morten wykazywał nieoczekiwanie duży liberalizm i uważał, że dokładnie tak, jak mężczyźnie raz w życiu wolno spróbować, jak wygląda z brodą, tak i kobietom wolno się trochę zabawić.
Uf, kiedy wreszcie dojdą na górę! Czuł się niewiarygodnie zmęczony. Nigdy nie uda mu się dotrzeć do celu.
