Na okrągłej twarzy Celise Waan wykwitł szkarłatny rumieniec.

— Czy naprawdę muszę wysłuchiwać insynuacji tego typka? — zapytała Liona. — Przecież to moje odkrycie! Słowo daję, nie zniosę więcej zniewag!

— Słowne utarczki do niczego nie doprowadzą — powiedział Jefri Lion pojednawczym tonem. — Nevis, nie musisz na każdym kroku podkreślać swojej fachowości. Nie bez powodu zwróciliśmy się właśnie do ciebie. Z pewnością masz jakiś pomysł, kogo powinniśmy zaangażować?

— Oczywiście — przyznał Nevis.

— Więc mów — ponaglił go Anittas.

— Mój kandydat też jest niezależnym kupcem, choć skłamałbym, twierdząc, że powodzi mu się znakomicie. Od pół roku standardowego czeka na jakiekolwiek zlecenie, więc przypuszczam, że skorzysta z pierwszej okazji, jaka mu się nadarzy. Ma niewielki obdrapany statek o idiotycznej, długiej nazwie, na pewno nie luksusowy, ale sprawny i niezawodny, co ma znacznie większe znaczenie. Nie musimy zaprzątać sobie głowy załogą, bo jej nie zatrudnia, a na dodatek on sam jest trochę… nazwijmy to, dziwny. Wątpię, żeby z jego strony groziło nam jakieś niebezpieczeństwo. To wielkie chłopisko, ale miękkie, dosłownie i w przenośni. Hoduje koty, nie przepada za ludźmi, żłopie mnóstwo piwa i je stanowczo za dużo. Chyba nawet nie nosi broni. Według informacji, jakie udało mi się zebrać, ledwo wiąże koniec z końcem, tłukąc się od planety do planety i sprzedając rozmaite głupstwa. Wackerfuss uważa go za kompletnego niedojopa, ale nawet jeśli się myli, to co może przeciwko nam zdziałać jeden człowiek? W najgorszym razie, gdyby do czegokolwiek doszło, ja i wasz najemnik pozbędziemy się go i nakarmimy nim jego koty.

— Nie zgadzam się! — zaprotestował Jefri Lion. — Nie chcę żadnych trupów!

— Doprawdy? — zdziwił się Nevis, po czym wskazał Rikę Dawns-tar. — Skoro tak, to po co ją zatrudniasz? — Uśmiechnął się obleśnie do kobiety, a ona zrewanżowała mu się okrutnym skrzywieniem ust. — Oho! — powiedział przyciszonym głosem. — Wiedziałem, że tu przyjdzie. Oto on, we własnej osobie.



10 из 421