— Nie miałabym nic przeciwko temu — mruknęła otyła kobieta.

— Zaiste. Mimo to jestem gotów zaryzykować. Proponuję pani transakcję wymienną: pożywienie, którego tak stanowczo się pani domaga, w zamian za maleńki okruch informacji. Wkrótce dotrzemy do układu Hro B’rana, dokąd zażyczyliście sobie, abym was dowiózł. Pragnę wiedzieć, dlaczego postanowiliście tu przybyć oraz czym jest owa tajemnicza gwiazda śmierci, o której tak często rozmawiacie.

Celise Waan ponownie rozejrzała się po twarzach współbiesiadników.

— Domagam się tylko tego, co mi się należy, a on stawia dodatkowe warunki. Jefri, powiedz mu, co o tym myślisz!

— Ehm… — odchrząknął Jefri Lion. — Moim zdaniem, nic się nie stanie, jeśli mu powiesz. I tak już niedługo sam się dowie.

— A ty, Nevis? Ty też się zgadzasz?

— Czemu nie? Przecież teraz to już nie ma żadnego znaczenia. Powiedz mu, jeśli tak bardzo zależy ci na tym mięsie, albo nie mów, jeśli nie chcesz. Mnie jest wszystko jedno.

Waan jeszcze przez chwilę piorunowała wzrokiem Kaja Nevisa, po czym przeniosła palące spojrzenie na nieruchomą twarz Havilanda Tufa, skrzyżowała ramiona i powiedziała:

— W porządku, skoro tego chcecie. Wyśpiewam wszystko, żeby dostać porządny obiad.

— Wystarczy, jeśli pani zwyczajnie opowie — zapewnił ją Tuf. Kobieta zignorowała jego uwagę.

— Będę się streszczać. Odkrycie gwiazdy śmierci to mój największy sukces i uwieńczenie zawodowej kariery, ale nikt z was nie dysponuje wystarczającą wiedzą ani kulturą osobistą, żeby ocenić i docenić ogrom pracy, jaki w to włożyłam. Pracuję na ShanDellor w Ośrodku Badań nad Historią Rozwoju Kultury i Wiedzy.



22 из 421