Specjalizuję się w prymitywnych kulturach, które rozwinęły się na skolonizowanych planetach pozbawionych w wyniku Wielkiej Wojny kontaktu z resztą Wszechświata i ulegających w odosobnieniu powolnemu rozkładowi. Taki los spotkał wiele zamieszkanych przez ludzi planet i większość z nich została już dokładnie zbadana, ja jednak największą uwagę poświęcałam planetom podbitym przez inne rasy. Jedną z nich była Hro B’rana, niegdyś kwitnąca kolonia i wymarzone miejsce rozrodcze dla Hruun, daktyloidów oraz pomniejszych ras podbitych przez Hrangan, obecnie niemal zupełnie zapomniana i wręcz niewyobrażalnie zacofana. Pozostała na niej zaledwie garstka inteligentnych istot, te zaś, które ocalały, wiodą trudne, krótkie i niebezpieczne życie, chociaż, jak u większości ginących kultur, tam także przetrwały przekazy o dawno minionym złotym wieku. Spośród nich najbardziej interesująca jest legenda o gwieździe śmierci.

Warto zaznaczyć, że rozmiary zniszczeń na Hro B’rana są ogromne, a wyludnienie niemal całkowite, pomimo nieszczególnie ciężkich warunków. Dlaczego? Zarówno zdegenerowani potomkowie Hruunów, jak i daktyloidalnych kolonistów, chociaż traktują się z trudną do zrozumienia wrogością i nie utrzymują ze sobą żadnych kontaktów, tłumaczą to w identyczny sposób: gwiazda śmierci. W co trzecim pokoleniu, kiedy już, już wydaje się, że najgorsze minęło, kiedy populacja zaczyna się odbudowywać, gwiazda śmierci zaczyna nagle rosnąć dosłownie z tygodnia na tydzień, a kiedy staje się największym i najjaśniejszym obiektem na nocnym niebie, na planetę spadają straszliwe zarazy, każda kolejna gorsza od poprzedniej. Znachorzy i szamani są bezsilni. Zboża gniją albo usychają, zwierzęta giną, trzy czwarte populacji umiera, a ci, co ocaleli, muszą zaczynać wszystko od początku.

Zaraz potem gwiazda śmierci przygasa i maleje, i przez kolejne dwa pokolenia na Hro B’rana panuje spokój. Tak głosi legenda. Haviland Tuf słuchał opowieści z kamienną twarzą.

— Interesujące — powiedział. — Przypuszczam jednak, iż nasza ekspedycja została zorganizowana nie po to, a przynajmniej nie tylko po to, by umożliwić pani kontynuowanie badań?



23 из 421