
– Powiedz, kiedy ostatnio widziałaś Lafayette’a żywego – poprosił Bud.
Zastanowiłam się.
– Nie pracował zeszłej nocy – powiedziałam. – Anthony gotował, Anthony Bolivar.
– Kim on jest? – Szerokie czoło Alcee’ego się zmarszczyło. – Nie kojarzę nazwiska.
– To znajomy Billa. Akurat był w okolicy i potrzebował pracy. Ma doświadczenie.
Podczas Wielkiego Kryzysu pracował w restauracji.
– Chcesz powiedzieć, że kucharzem w Merlotte’s jest… wampir?
– No i? – zapytałam.
Poczułam, że przybieram gniewny wyraz twarzy: usta zacisnęły się, a czoło nieco uniosło. Starałam się nie czytać w ich myślach, chciałam pozostać całkowicie poza tym wszystkim, ale nie było to łatwe. Bud Dearborn był przeciętny, ale Alcee wysyłał swoje myśli jak latarnia morska światło. Promieniował odrazą i strachem.
Jakiś czas przed poznaniem Billa i odkryciem, że uważał moje inwalidztwo – mój dar, jak mówił – za coś wspaniałego, robiłam wszystko, by udawać przed samą sobą i wszystkimi wokół, że nie umiem czytać w ich myślach. Jednak odkąd Bill uwolnił mnie z tego małego więzienia, które zbudowałam wokół siebie, eksperymentowałam trochę, a mój wampir temu kibicował. Dla niego musiałam ubrać w słowa wszystko, co czułam przez lata. Niektórzy ludzie przesyłają krótki i jasny komunikat, jak Alcee. Większość ludzi przypomina Buda Dearborna, są włączeni lub wyłączeni. Zależy od tego, jak silne są ich emocje, jak jasno myślą, jaka jest pogoda… Niektórzy ludzie byli mrukliwi jak diabli i prawie nie dawało się stwierdzić, o czym myślą. Mogłam najwyżej odczytać ich nastrój, ale to wszystko.
Przyznaję, że gdy dotykam ludzi, kiedy próbuję czytać w ich myślach, czyni to obraz wyraźniejszym – jak podłączenie kabla, gdy wcześniej miało się tylko antenę. Odkryłam też, że jeśli „prześlę” komuś uspokajające obrazy, mogę płynąć przez jego mózg jak w wodzie.
