
Nie było niczego, czego bym pragnęła mniej, niż zanurzania się w umyśle Alcee’ego Becka. Jednakże absolutnie niechcący odbierałam dokładny obraz pełnej uprzedzeń reakcji na odkrycie, że kucharzem w Merlotte’s jest wampir. Widziałam także jego reakcję, kiedy dowiedział się, że kobieta, z którą się umawiał, spotyka się z wampirem, dostrzegłam także przekonanie, że Lafayette, który otwarcie przyznawał się do bycia gejem, był hańbą dla czarnej społeczności.
Alcee odkrył, że ktoś musiał chcieć wrobić Andy’ego Bellefleur’a, skoro wpakował do jego samochodu trupa czarnoskórego geja. Alcee zastanawiał się czy Lafayette miał AIDS i czy wirus mógł się rozprzestrzenić na siedzenia w samochodzie Andy’ego i przetrwać tam. Sprzedałby ten samochód, gdyby należał do niego.
Gdybym dotknęła Alcee’ego, poznałabym jego numer telefonu i rozmiar stanika jego żony.
Jednak Dearborn patrzył na mnie śmiesznie.
– Mówiłeś coś? – zapytałam.
– Tak, zastanawiałem się, czy widziałaś tu Lafayette’a wieczorem. Przyszedł na drinka?
– Nigdy go tu nie widziałam.
Właściwie, kiedy o tym myślałam, nigdy nie widziała Lafayette’a pijącego drinka. Po raz pierwszy zdałam sobie sprawę, że o ile tłum jedzący lunch był różnorodną mieszaniną, o tyle wieczorni bywalcy byli biali.
– Gdzie się udzielał towarzysko?
– Nie mam pojęcia.
Gdy Lafayette opowiadał jakąś historię, zawsze zmieniał imiona, żeby chronić niewinnych. Albo, właściwie – winnych.
– Kiedy widziałaś go tu ostatnio?
– Martwego w samochodzie.
Bud potrząsnął głową z irytacją.
– Żywego, Sookie…
– Hmm… Chyba trzy dni temu. Nadal tu był, kiedy przyszłam do pracy na swoją zmianę i przywitaliśmy się. O, i opowiedział mi o przyjęciu, na którym był. – Próbowałam przypomnieć sobie jego dokładne słowa. – Mówił, że był w domu, w którym uprawiano wszystkie rodzaje seksu.
