Niektóre liście zaczynały już opadać. Piątkowej nocy szkolne boisko powinno być w niezłym stanie. Lato po prostu nie lubi odchodzić z Luizjany, nawet z północnej Luizjany. Jesień zaczyna się bardzo powoli, jakby w każdym momencie mogła przestać i na powrót zmienić się w lipcowy upał. Jednakże ja czuwałam i mogłam zauważyć tego ranka pierwsze oznaki jesieni. Jesień i zima oznaczały dłuższe noce, czyli więcej czasu z Billem i więcej godzin snu.

Gdy jechałam do pracy, byłam w świetnym nastroju. Kiedy zobaczyłam buicka samotnie stojącego na parkingu przed barem, przypomniał mi się zagadkowy stan Andy’ego. Muszę przyznać, uśmiechnęłam się na myśl o tym, jak będzie się dziś czuł. Już-już miałam wjechać na tył i zaparkować w miejscu przeznaczonym dla pracowników, ale zauważyłam, że tylne drzwi od strony pasażera w buicku były uchylone. To z pewnością zaszkodziłoby baterii dome light, mogłaby zdechnąć. Andy pewnie by się wkurzył, musiałby wejść do baru i zadzwonić po pomoc drogową albo poprosić kogoś, żeby mu pomógł… Zatem zaparkowałam obok i wysiadłam (silnik zostawiłam włączony). Próbowałam domknąć te drzwi, ale ani drgnęły. Pomyślałam, że może się zacięły, więc naparłam na nie całym ciałem,. Ponownie nie odniosło to zamierzonego rezultatu – drzwi nie kliknęły. Zniecierpliwiona, otworzyłam je szeroko, żeby sprawdzić, co uniemożliwia zamknięcie. Fala okropnego smrodu rozeszła się po parkingu. Zrobiło mi się niedobrze, bo rozpoznałam ten zapach. Zerknęłam na tylne siedzenia auta – wcześniej zakryłam twarz rękoma, ponieważ ledwie mogłam wytrzymać ten odór.

– O kurczę – szepnęłam. – O cholera.

Lafayette, kucharz pracujący w Merlotte’s na jedną zmianę, leżał na tylnym siedzeniu. Był nagi. Okazało się też, że to chuda, brązowa stopa Lafayette’a, a konkretniej zakrwawione palce u stopy nie pozwalały zamknąć drzwi. I to zwłoki Lafayette’a tak okrutnie śmierdziały.



7 из 233