– Lacey Farrell – odezwała się.

– Panna Farrell? Mówi Izabella Waring. Poznałyśmy się wiosną, kiedy sprzedawała pani mieszkanie w moim bloku.

Kolejna oferta – pomyślała Lacey. Instynktownie wyczuwała, że pani Waring chce wystawić swoje mieszkanie na sprzedaż.

Umysł Lacey działał jak komputer. W maju sprzedała dwa mieszkania na Siedemdziesiątej Wschodniej: jedno w osiedlu, ale rozmawiała tam tylko z zarządcą budynku, a drugie, spółdzielcze, w bloku należącym do Norstruma, niedaleko Pięćdziesiątej Alei. Przypomniała sobie, że rozmawiała wtedy w windzie z atrakcyjną, rudowłosą kobietą, która poprosiła ją o wizytówkę.

Ściskając kciuki na szczęście, Lacey spytała:

– Dwupoziomowe mieszkania u Norstruma? Poznałyśmy się w windzie?

Pani Waring była zadowolona.

– Właśnie! Zamierzam sprzedać mieszkanie mojej córki. Jeśli to pani odpowiada, chciałabym zlecić pani znalezienie kupca.

– Bardzo się cieszę, pani Waring.

Lacey umówiła się na następny dzień, odłożyła słuchawkę i spojrzała na Ricka.

– Mam szczęście! Siedemdziesiąta Wschodnia numer trzy. To dobry blok – powiedziała.

– Siedemdziesiąta Wschodnia numer trzy? Które mieszkanie? – spytał szybko Rick.

– Dziesięć B. Czyżbyś je znał?

– Skąd miałbym je znać?! – odburknął. – Przecież mój ojciec, w swojej wielkiej mądrości, przez pięć lat trzymał mnie na West Side.

Lacey odniosła wrażenie, że Rick starał się być miły, kiedy dodał:

– Domyślam się, że ktoś cię kiedyś spotkał, spodobałaś mu się i teraz chce ci zlecić sprzedaż mieszkania. Stale ci powtarzam, co o tym fachu mówił mój dziadek: to prawdziwe błogosławieństwo, jeśli ludzie cię pamiętają.

– Być może, chociaż wcale nie jestem pewna, czy rzeczywiście jest to błogosławieństwem – odparła Lacey z nadzieją, że jej nieco dwuznaczna odpowiedź zakończy tę rozmowę. Czekała na dzień, kiedy Rick zacznie w niej widzieć tylko jedną z wielu koleżanek z pracy.



5 из 222