– Nie zamierzasz więc zrezygnować?

– Nie poddaję się tak łatwo. Przysięgam, że wrócę tu i je znajdę.

Kardal wstał i popatrzył na nią z wysoka.

– Podziwiam twoje zdecydowanie. Jednak twój pian ma jeden słaby punkt.

– To znaczy? – Zmarszczyła brwi.

– Żebyś mogła gdziekolwiek wrócić, najpierw muszę cię uwolnić.

ROZDZIAŁ 2

Leżeli obok siebie na piasku pod czarnym nieboskłonem. Sabrina wierciła się niemiłosiernie. Co z tego, że Kardal rozwiązał jej nogi, skoro ręce nadal miała skrępowane, a koniec sznura uwiązano do pasa wodza nomadów.

Kardal bał się jednak, że ta impulsywna kobieta przy pierwszej okazji gotowa jest pognać na oślep w bezkresną pustynię.

Gdy wiązał sznur do pasa, zasyczała:

– To żałosne, co robisz. Jest środek nocy, wokół pustynia. Dokąd mogłabym pójść? Masz mnie natychmiast rozwiązać.

– Cóż za władczy ton – zadrwił. – Jeśli nie zamilkniesz, zaknebluję cię, a zapewniam, że po pewnym czasie robi się to bardzo nieprzyjemne.

Usłyszał, jak gwałtownie wciągnęła powietrze, lecz nie powiedziała już ani słowa, tylko owinęła się szczelniej swoją grubą peleryną. Temperatura ciągle spadała. Kardal wiedział, że za jakiś czas Sabrina z radością przysunie się do niego, by ogrzać się jego ciepłem. Gdyby zostawił ją samą, przed świtem dygotałaby z zimna. Wątpił jednak, by mu za to podziękowała. Kobiety rzadko okazywały się rozsądne.

Już prędzej uwierzyłby, że wygra w kasynie, niż w to, że nie będzie próbowała ucieczki. Dlatego musiała spać ze związanymi rękami. Wprost nie mógł uwierzyć, że wyruszyła samotnie na bezkresną pustkę. Brawura wynikająca z pasji poszukiwawczych czy zwyczajna głupota?

Gdy dostrzegł samotną postać zagubioną wśród piasków, był wstrząśnięty. Wraz z towarzyszami, zgodnie z odwiecznym prawem pustyni, natychmiast ruszył na pomoc. Zdumiał się jeszcze bardziej, gdy okazało się, że jest to kobieta. Wprost oniemiał, kiedy ujrzał jej twarz.



12 из 162