
– Nawet jeżeli naprawdę jesteś księżniczką, w co wątpię, to dlaczego wyruszyłaś sama na pustynię? Przecież to zabronione. – Zmrużył oczy. – Chociaż z drugiej strony mówią, że księżniczka jest samowolna, uparta i ma trudny charakter. Może więc jednak nią jesteś.
Choć nie była płaczliwą mimozą, poczuła w oczach łzy. Oczywiście nie dała tego po sobie poznać, ale zrobiło się jej bardzo przykro. Oto znów ktoś zarzuca jej wszystko co najgorsze, nic przy tym o niej nie wiedząc. To prawda, nie była osobą potulną, to prawda, sprawiała kłopoty. Jednak nie robiła tego ze złośliwości, lecz dlatego, by wywalczyć sobie jakieś miejsce w świecie. Co z tego, że była księżniczką, skoro rodzice jej nie chcieli i podrzucali sobie wzajemnie niczym kłopotliwe pisklę. Co z tego, że była bogata, skoro w dzieciństwie najczęściej towarzyszyła jej samotność…
Czy jednak Kardal jej uwierzy? A jeśli nawet, w ogóle się tym nie przejmie. Milczała więc.
On zaś spojrzał na nią z namysłem.
– Przemyślałem twoje słowa. Wierzę ci.
Sabrina odetchnęła z niewymowną ulgą.
– W takim razie ruszajmy do pałacu mojego ojca.
– Nie. Jeszcze nie miałem niewolnicy z królewskiego rodu, a musi być to bardzo zabawne. Dlatego cię zatrzymam, przynajmniej na jakiś czas.
Czyżby śnił się jej koszmar? Niestety była to jawa…
– Nie… nie możesz tego zrobić!
– Owszem, mogę. – Ze śmiechem poszedł do ogniska. Sabrina szybko się otrząsnęła. Nie, nie bała się. Cała była jedną wielką furią.
– Zgnijesz za to w lochach! – krzyknęła. – Zetrę ci ten uśmieszek. Będziesz tego gorzko żałował!
Odwrócił się i spojrzał na nią.
– Wiem. Do końca moich dni.
Godzinę później Sabrina miała w szczegółach opracowany cały harmonogram tortur przeznaczonych dla Kardala. Nacinanie nożem i sypanie solą, przypiekanie ogniem, łamanie po kolei wszystkich kości i kosteczek… Aż się zachłysnęła w mściwej radości. Nie ustaliła tylko, jaki będzie finał: rozstrzelanie, powieszenie czy ścięcie. Wszystko jednak było mało za obrazę, jakiej ten drań się dopuścił. Nie dość, że znów ją związał, to jeszcze zasłonił jej oczy.
