– Mylisz się. – Odgryzł kolejny kęs gruszki. – Bardzo szanuję wielbłądy. Ich praca, za którą otrzymują tak niewiele, przynosi ludziom mnóstwo pożytku. – Obrzucił ją spojrzeniem. – Nie da się tego powiedzieć o tobie.

Sabrina z furią cisnęła pomarańczą w Kardala.

– Wynoś się stąd! – wrzasnęła. – Oby zżarły cię hieny i szakale!

Wielce rozbawiony ruszył do drzwi.

– Również zachowujesz się gorzej niż wielbłąd. Wiedziałem, że źle z tobą, ale że aż tak bardzo? Doprawdy, szokujące.

Rzuciła gruszką, ale trafiła we framugę drzwi.

– Do zobaczenia w piekle, Kardalu!

Zatrzymał się.

– Prowadzę przykładne życie, Sabrino, więc kiedy już będziemy po drugiej stronie, obiecuję, że wstawię się za tobą na górze. Być może uda się wyciągnąć cię z piekielnej czeluści, choć niczego obiecać nie mogę.

Błyskawicznie zatrzasnął drzwi, o które w tej samej chwili rozbiła się ciśnięta z niezwykłą siłą misa.


Kardal w wesołym nastroju ruszył korytarzami zamku. Za zakrętem ujrzał łukowato sklepiony otwór drzwiowy, pozbawiony jednak drzwi, które niegdyś stanowiły granicę haremu. Przez wiele wieków mieszkały tam wyłącznie kobiety, którym wolno było wychodzić na zewnątrz tylko w określonych sytuacjach i pod nadzorem. Jednak dwadzieścia pięć lat temu Cala, matka Kardala, otworzyła te drzwi, a potem kazała je sprzedać. Nie była to jednak zwykła transakcja, jako że drzwi były wysokie na cztery i pół metra, szerokie na cztery, a wykonane zostały ze szczerego złota wysadzanego drogimi kamieniami. W rezultacie niegdysiejszy symbol zniewolenia kobiet zamieniony został na nowoczesną klinikę ginekologiczno-położniczą i pediatryczną, bez opłat obsługującą wszystkie kobiety oraz dzieci z Miasta Złodziei. Cala twierdziła, że nad kliniką czuwają dusze milionów zniewolonych kobiet, które żyły i umierały w haremach.

Kardal wszedł do pomieszczenia, które niegdyś było główną salą haremu, a obecnie służyło za biuro. Było już późno, więc cały personel poszedł do domu, jednak w gabinecie Cali paliło się jeszcze światło. Kardal udał się właśnie tam.



36 из 162