– Sabrina samotnie wyruszyła na poszukiwanie naszego miasta, jednak była bez szans. Gdybyśmy jej nie pomogli, zginęłaby.

– To oczywiste, że musiałeś jej pomóc, bo takie jest prawo pustyni. Nie podoba mi się jednak, że ją więzisz. Słyszałam, że przywiozłeś ją do miasta na swoim koniu i ze związanymi rękami. – Gdy Kardal w milczeniu wiercił się na krześle, rzuciła zgryźliwie: – Rozumiem, łatwe pytanie, trudna odpowiedź…

– Rzeczywiście, trudna.

– A wiesz może, dlaczego szukała miasta? Trudno mi uwierzyć, żeby ją interesowały nasze skarby.

– A właśnie, że ją interesują. Powiedziała mi, że ma dyplom z archeologii i jeszcze jeden, chyba z historii Bahanii.

– Nie zapamiętałeś, co studiowała? – Cala była wyraźnie zdegustowana. – Czyżbym czegoś nie dopatrzyła, gdy cię chowałam? Nie umiałeś skupić się na tym, co mówiła. Teraz rozumiem, jak nudna może być pierwsza rozmowa z własną narzeczoną. Słyszy się siebie, siebie i tylko siebie.

– Oj, mamo… – Kardal nie znosił, gdy Cala mówiła do niego w ten sposób. Potrafiła zadrwić z ukochanego synka, gdy taka była potrzeba.

– Ta kobieta reprezentuje to wszystko, czego ja nienawidzę. Jest uparta, samowolna i zepsuta. Typowy produkt Zachodu.

– O ile mi wiadomo, tam się wychowała, więc jest inna niż tutejsze kobiety. – Cala nie zamierzała współczuć synowi. – Poza tym godząc się na ten związek, znałeś jej reputację. To twoja decyzja, nikt cię do niej nie zmuszał. Kiedy król Hassan zwrócił się do ciebie w tej sprawie, mnie tu nawet nie było.

– Gdybym mu odmówił, doszłoby do ostrego zatargu.

– Wiesz dobrze, w czym rzecz, synu.

Tradycja nakazywała, by Książę Złodziei poślubił najstarszą córkę króla Bahanii, ale nie był to żaden święty obyczaj. W przeszłości zdarzało się, że z różnych przyczyn do małżeństwa nie dochodziło. Gdyby Kardal stanowczo odmówił, stałoby się tak i tym razem bez żadnych poważnych konsekwencji. Najwyżej król Hassan trochę by się powściekał, ale nikt nie myślałby o zerwaniu stosunków dyplomatycznych czy handlowych, nie mówiąc już o wojnie.



38 из 162