
– Do dziś mam z tego powodu wyrzuty sumienia. Ale nie smuć się tak bardzo, że przeżyłem. Może ci się jeszcze do czegoś przydam.
Tylko prychnęła z pogardą.
Gdy Kardal zaczął rozpinać spodnie, Sabrina natychmiast odwróciła się do niego plecami. Dopiero kiedy usłyszała plusk wody w wannie, ośmieliła się odwrócić w jego stronę.
Jak się jednak okazało, zrobiła to za wcześnie. Kardal wcale nie siedział w wannie, tylko stał w niej kompletnie nagi i patrzył na Sabrinę.
Chciała uciec, ale ciało odmówiło jej posłuszeństwa. Nogi nie chciały zrobić ani jednego kroku, a oczy nie mogły się oderwać od Kardala.
Stał swobodnie, nie czuł się zupełnie skrępowany, jakby w tej sytuacji nie było nic niezwykłego. Natomiast Sabrina mówiła sobie, że jeśli już musi się w niego wpatrywać, to mogłaby przynajmniej patrzeć na jakieś inne miejsce na jego ciele. Ale nic na to nie mogła poradzić. Cóż, poznawała coś, co dotąd było dla niej zupełnie nieznane…
I to nieznane stawało się coraz większe!
Oczywiście jako kobieta nowoczesna była w pełni uświadomiona, lecz jednak trudno jej było sobie wyobrazić, by to coś miało znaleźć się w… Była równie mocno zaintrygowana, jak przestraszona.
– Szkoda, że nie ma trochę zimnej wody – mruknął leniwie. – Możesz mnie zacząć myć, kiedy tylko zechcesz.
– Co znaczy nigdy – wypaliła z miejsca.
Myć go? Wolne żarty. Miałaby go dotykać… wszędzie?! O nie!
I nagle poczuła się bardzo rozżalona. Za co spotyka ją takie poniżenie? Co takiego zrobiła, że jest traktowana z taka pogardą, jakby była nikim?
– W takim razie zmienię polecenie. Życzę sobie, żebyś mnie teraz umyła. Weź myjkę i zaczynaj. W tej chwili.
Jesteś w niewoli. Nie jesteś niewolnicą, pamiętaj! Sabrina wzięła się w garść. Błyskawicznie rozważyła sytuację. Mogła dopaść do drzwi i pomknąć korytarzami zamku. Kardal, nad którym zyskałaby pewną przewagę, pomknąłby za nią i zapewne jednak dogonił. A nawet gdyby zdołała zbiec do Miasta Złodziei, nikt by jej tam nie pomógł. Ubrana jak striptizerka, szybko zostałaby zatrzymana przez służby porządkowe, które podlegały Kardalowi. Tak więc w obecnej sytuacji opór nie miał sensu.
