Zawarta w jego słowach erotyczna aluzja była zupełnie oczywista. Sabrina zwiesiła głowę. W tej całej sytuacji najboleśniejsze było to, za kogo ją brał Kardal. Za dziwkę, która tylko dlatego nie oddaje się za pieniądze, bo jest bogata z domu. Natomiast za darmo oddaje się z wielką chęcią.

Jeśli jest piekło dla dziennikarzy, z pewnością znajdą się tam ci z nich, którzy zajmowali się Sabriną. Bez zastanowienia uznali, że jest taka sama jak jej matka, i albo wymyślali o niej najohydniejsze historie, albo prawdziwe zdarzenia przyoblekali w taki kształt. Ponieważ Sabrina była piękna i fotogeniczna, paparazzi uznali ją za łakomy kąsek. Jej zdjęcia, opatrzone erotycznym komentarzem, miały wysoką cenę. Pojawiały się też dłuższe artykuły, w których ze szczegółami opisywano jej domniemane lubieżne wyczyny.

Nikt, w tym również Kardal, nie zastanawiał się, jaka naprawdę jest Sabrina. Brukowi dziennikarze odnieśli wielki sukces: wykreowali postać, która wprawdzie nie istniała, lecz w powszechnym mniemaniu była nią księżniczka Sabra.

Z zamyślenia wyrwał ją Kardal.

– Masz coraz bardziej wściekłą minę. O czym teraz myślisz?

– Jako mój pan i władca uważasz, że również moje myśli należą do ciebie? – rzuciła zgryźliwie.

– To prawda, jestem twoim panem, ale nie jestem idiotą. Nie czuję się właścicielem twoich myśli, bo nie da się sprawdzić, czy wyznajesz mi prawdę. Po prostu pytam.

– To nie pytaj – burknęła. Przesunęła palcem wzdłuż blizny na lewym ramieniu Kardala. – Skąd ją masz? – Bardzo chciała zmienić temat.

– Pamiątka po bójce na noże. Miałem wtedy jedenaście lat i sam pojechałem na targ w Bahanii.

– Druga blizna jest pamiątką po samotnej wyprawie na pustynię. Lubisz szukać kłopotów, co?

– I często je znajduję. – Był zarazem rozbawiony, jak i wściekły.

– Wydawało mi się, że miałeś szczęśliwe dzieciństwo w Mieście Złodziei.

– W zasadzie tak, ale do furii doprowadzały mnie obyczaje i zasady obowiązujące w tym świecie. No i mój dziadek, choć mnie kochał, był bardzo surowy.



51 из 162