
Kłamała. Przecież wychowywała się w Los Angeles i żyła w sposób tam przyjęty. Bale, przyjęcia, kameralne imprezy, wypady we dwoje… mnóstwo mężczyzn, z którymi Sabrina romansowała. Tak o niej plotkowano i pisano, dodając mnóstwo pikantnych szczegółów.
Ziarno wątpliwości zostało jednak zasiane. Kardal musiał poznać prawdę. By to osiągnąć, postanowił poddać Sabrinę swoistemu testowi. Jedną ręką pogładził jej policzek, a drugą ujął dłoń, wciągnął ją pod wodę i położył na swym członku.
Odskoczyła jak oparzona. Jej twarz płonęła, wargi drżały.
– Nie zgadzam się! – krzyknęła z rozpaczą. – Nie zgadzam… – dokończyła cicho.
Być może i nie była dziewicą, ale z całą pewnością miała niewielkie doświadczenie. Nie można udawać rumieńca, a ten wyraz oczu… Sabrina wyglądała jak zaszczute, przerażone zwierzątko, które jednak woli zginąć, niż ulec przemocy.
– Podaj mi ręcznik, Sabrino.
Nawet nie drgnęła.
– Ręcznik leży przy kominku. Mogę sam po niego pójść, ale jestem nagi. – Kardal westchnął. – Więc chyba lepiej będzie, gdy mi go podasz, dopóki leżę w wodzie.
Sabrina, odwróciwszy głowę, podała mu ręcznik, którym Kardal po wyjściu z wanny owinął biodra. Potem pozbierał swoje ubranie i ruszył w stronę drzwi.
– Wieczorem zjemy razem kolację, Sabrino.
Nie planował tego, jednak coś się zmieniło. Musiał bliżej poznać księżniczkę Sabrę, która zdawała się całkiem inną osobą, niż dotąd sądził.
Siedzieli naprzeciw siebie przy małym stoliku.
– Naprawdę chodziłaś do szkoły dla dziewcząt?
– Naprawdę. – Oczy Sabriny wesoło rozbłysły. – Nie tylko ojcowie z krajów arabskich dbają o bezpieczeństwo swoich córek, bogaci Amerykanie postępują podobnie. Poza tym badania wykazały, że dziewczęta z żeńskich szkół osiągają lepsze wyniki w nauce.
– Nie o tym mówię. – Machnął ręką. – Nigdy nie słyszałem, że chodziłaś do takiej szkoły.
