
– Przecież byłaś dzieckiem! I co jej powiedziałaś?
– Że w życiu liczy się nie tylko seks. A ja miałam już swój cel. Chciałam się uczyć, zamierzałam poświęcić się badaniom naukowym. Mama tego nie rozumiała, ale ja twardo poszłam tą drogą. Najlepiej zdałam maturę, studia ukończyłam też z pierwszą lokatą, mam już za sobą pierwsze publikacje w prestiżowych pismach naukowych. Niestety, nikt się nie zastanowił, jak to wszystko można osiągnąć, gdy się baluje co noc, a co tydzień zmienia kochanka – zakończyła z goryczą.
– Hm… być może warto ci jednak było ratować życie na pustyni.
Sabrina wzniosła oczy do sufitu.
– Dzięki, szczególnie za to „być może".
ROZDZIAŁ 6
– Nie aprobuję u niewolnic sarkazmu.
– A ja u nikogo nie aprobuję porywania.
Tym razem Kardal wzniósł oczy ku niebu.
– Jesteś strasznie pyskata. – Westchnął ciężko. – A tak miło spędzasz czas w moim mieście, szczególnie gdy ci towarzyszę.
– Skąd wiesz, że miło? Nic nie wiesz, co czuję.
– To prawda, więc może chciałabyś spotkać się ze swoim narzeczonym?
– Co?! Z nim? A w ogóle skąd wiesz o księciu trolli?
– Jak go nazwałaś? – Z miejsca wpadł we wściekłość.
– Książę trolli. Już sobie wyobrażam, kogo naraił mi ojciec. Jakiś ohydny dziadyga z cuchnącym oddechem, pustą głową i paskudnym charakterem.
– Skąd wiesz, że jest taki straszny?
– Ojciec nigdy nie przejmował się moim dobrem, a kiedy powiedział, że będzie to małżeństwo polityczne, dośpiewałam sobie resztę. – Spojrzała krytycznie na Kardala. – Choć jesteś porywaczem i tyranem, i w ogóle potworem, jednak książę trolli jest od ciebie jeszcze gorszy. Trudno w to uwierzyć, ale taka jest prawda.
– Dzięki za komplement.
– Nie odpowiedziałeś mi jeszcze, skąd wiesz o moich zaręczynach.
– Słyszałem jakieś plotki. – Machnął ręką. – Sabrino, brałaś udział w przyjęciach twojej matki? O nich to dopiero krążą plotki…
