– Sabrina…

Kiedy usłyszała swe imię wymówione tym ochrypłym głosem, stało się z nią coś dziwnego. Jakby jej ciało zaczęło się czegoś domagać…

Kardal znów ją pocałował, tym razem dużo odważniej. Sabrina drgnęła zaskoczona, ale nie cofnęła głowy. Naprawdę działo się z nią cos niesamowitego, zarazem jednak czuła się kompletnie zagubiona. Zupełnie nie wiedziała, co powinna zrobić. Wtedy Kardal przesunął rękę z jej talii na ramię, a ona odważyła się oprzeć prawą dłoń na jego boku.

Wyczuła, że Kardal chce pogłębić pocałunek, i przystała na to z ochotą. I zaraz doznała niesamowitych wręcz wrażeń. Całowała się już przedtem, ale to było po prostu nic. Teraz jej ciało zareagowało wprost niesamowicie, i było to cudowne uczucie. Pragnienie, pożądanie, i ten niesłychany żar… Była przekonana, że zaraz umrze w ramionach Kardala.

Objęła go mocno i przyciągnęła do siebie. Chciała czuć jego ciepło, smak jego ust. Ich ciała przywarły do siebie. Sabrina pragnęła, by… W każdym razie nigdy dotąd niczego tak nie pragnęła.

Nagle Kardal przerwał pocałunek. Gdy otworzyła oczy, zobaczyła, że badawczo się w nią wpatruje rozognionym wzrokiem.

– Jak tam, mój pustynny ptaszku? W dalszym ciągu chcesz uciekać?

Oczywiście, że chcę, pomyślała, ale nie w tej chwili. Bo teraz wolałaby, żeby Kardal jeszcze raz ją pocałował. Gdy tak się rozmarzyła, poczuła jego ręce na swych piersiach. Sabrinę ogarnęło dzikie pożądanie… i siła tego doznania otrzeźwiła ją. Natychmiast powrócił rozsądek. Gwałtownie zaczęła odpychać Kardala. Zdumiony, chwilę trwał w miejscu, wreszcie cofnął się o krok.

– Nie wolno ci tego robić – wyrzuciła z siebie. – Rozumiesz? Nie wolno! I tak drogo zapłacisz za to, że mnie porwałeś i uwięziłeś, ale za pozbawienie dziewictwa królewskiej córki jest tylko jednak kara: obcięcie głowy. Jeśli mnie tkniesz, zyskasz dwóch śmiertelnych wrogów, mojego ojca i księcia trolli, który spodziewa się żony dziewicy.



61 из 162