Dotarła do miejsca, gdzie przy schodach korytarz się rozwidlał. Uznała, że idąc dotychczasową drogą, może znaleźć wyjście z zamku. Gdyby zaś zeszła schodami, miała szansę dotrzeć do miejsca, gdzie przechowywane są skarby pustynnych łupieżców.

Bardzo chciała się stąd wydostać i przestać myśleć o tym, co zaszło między nią i Kardalem, ale ponad wszystko pragnęła zobaczyć zgromadzone w zamku złodziejskie łupy. Mówiąc sobie, że zachowuje się jak idiotka, zaczęła zbiegać po schodach.

Od tamtego dnia, kiedy Kardal ją pocałował, widziała go tylko dwa razy, podczas wspólnego obiadu i kiedy zaproponował jej obejrzenie filmu. Ponieważ pokaz miał się odbyć w większym gronie, odmówiła, wstydząc się niewolniczych kajdan. Jednak za każdym razem, gdy koło niej pojawiał się Kardal, jej serce waliło jak oszalałe, a wspomnienia pocałunków i pieszczot wypierały wszystkie inne myśli. Sabrina wiedziała, że jeśli nie uodporni się na niego, będzie z nią naprawdę źle.

Stanęła na chwilę, aby przyjrzeć się przepięknemu siedemnastowiecznemu gobelinowi. Szybko jednak stwierdziła, że jest w złym stanie i wymaga oczyszczenia i fachowej konserwacji. Już się zorientowała, że Kardal nie ma pojęcia o profesjonalnym przechowywaniu dzieł sztuki i ich katalogowaniu. Będzie musiała mu to ostro i odważnie wypomnieć.

Wreszcie schody skończyły się i Sabrina zobaczyła przed sobą kilkoro masywnych, drewnianych drzwi zamkniętych na potężne zamki. A więc dotarła do skarbca Miasta Złodziei! Tylko drobiazg: jak dostać się do środka?

– Zwiedzasz czy kradniesz?

Przestraszona Sabrina krzyknęła, a gdy się obejrzała, zobaczyła, że na najniższym stopniu schodów stoi wysoki, potężnie zbudowany blondyn ubrany w ciemny mundur. W jego wzroku było coś, co napełniało strachem.



63 из 162