– Musisz mu wybaczyć, bo nie tylko on ponosi winę za to, co się stało. Och, gdybyś mi tylko pozwolił wytłumaczyć, jak było…

– Wybacz mi, ale mam dużo pracy. – Kardal demonstracyjnie odwrócił się do komputera i zaczął stukać w klawiaturę.

Cala pokiwała smutno głową i wyszła. Po chwili Kardal, klnąc szpetnie, zerwał się z krzesła i również wyszedł z gabinetu.


Sabrina, korzystając ze słownika, powoli odczytywała siedemsetletni dokument napisany w języku starobahańskim. Anonimowy skryba ubóstwiał różne ozdobne zawijasy, atrament prawie całkowicie wypłowiał, jednak się nie poddawała.

Wtem do jej komnaty jak burza wpadł Kardal, rzucił płaszcz na łóżko i zapytał ostro:

– Co robisz?

Spojrzała na niego spod przymrużonych powiek. Rozważała, co lepsze: wdać się w kłótnię czy udać, że Kardal zachowuje się jak normalny człowiek. Na razie wybrała drugą opcję.

– Próbuję odczytać ten tekst. Jak na razie zrozumiałam tylko tyle, że dotyczy wielbłądów. Nie mogę się jednak zorientować, czy to dowód zakupu, czy też opis sposobu, w jaki należy dbać o zwierzęta.

– Co za różnica?

– Ten rękopis mówi o życiu, jakie kiedyś wiedli nasi przodkowie. To już nigdy nie wróci, ale za pomocą takich dokumentów historyk może odtworzyć dawne czasy i uwiecznić je w pracy naukowej… Dobrze, a teraz powiedz, co się stało.

– To moja matka go zaprosiła. Jak mogła zrobić coś takiego?

Kardal, mężczyzna silny i stanowczy, w tej sprawie kompletnie się pogubił. Sabrina doskonale to rozumiała. Nie zawsze jest się księciem pustyni, czasami bywa się po prostu bezradnym dzieckiem…

– Co cię bardziej boli? – Podeszła do Kardala. – To, że on przyjeżdża, czy to, że twoja matka go zaprosiła?

– Nie wiem. – Spojrzał na Sabrinę. – Minęło ponad trzydzieści lat, a ja go jeszcze nigdy nie widziałem. Jak mam się zachować?

– Przyjmij go, jak powinieneś przyjąć króla, który przybywa z wizytą do księcia. Wydaj oficjalne przyjęcie, rozmawiaj o wydarzeniach na świecie i nie dopuść, by dostrzegł, że ci na nim zależy.



78 из 162