Nigdy nie okazywała słabości. Przysięgła, że znajdzie dość siły, by przeżyć, a potem się zemścić. Zamknęła oczy, by wyobrazić sobie, że znajduje się gdzie indziej.

Wiatr ciągle przywiewał zapachy szykowanego na ogniu jedzenia, doprowadzając Sabrinę do szaleństwa. Doszło do tego, że po raz pierwszy w życiu zatęskniła za pałacem. Wprawdzie ojciec ją ignorował, a bracia dostrzegali jedynie wtedy, gdy chcieli się z nią podrażnić. Ale czy naprawdę było to aż takie złe?

A potem przypomniała sobie, co stało się wczoraj. Ojciec, król Bahanii, oznajmił, że zaręczył Sabrinę. Najpierw doznała szoku, potem wpadła we wściekłość.

Gdy nieco ochłonęła, spytała:

– Nie mówisz tego poważnie, prawda?

– Ależ jestem jak najbardziej poważny. Masz dwadzieścia dwa lata i przekroczyłaś już wiek, w którym powinnaś była wyjść za mąż.

– W zeszłym miesiącu skończyłam dwadzieścia trzy – poprawiła go ze złością. – Poza tym żyjemy we współczesnym świecie, a nie w średniowiecznej Europie.

– Wiem, gdzie żyję i który mamy wiek. Jesteś jednak moją córką i wyjdziesz za mąż za mężczyznę, którego dla ciebie wybrałem. Jesteś księżniczką Bahanii i ten ślub ma znaczenie polityczne.

Nawet nie wiedział, ile Sabrina ma lat, a uważał, że potrafi jej wybrać dobrego męża. Dobrego? W ogóle się nad tym nie zastanawiał. Wypatrzył jakąś polityczną korzyść, dla której postanowił wydać córkę za obleśnego starucha z trzema żonami i cuchnącym oddechem. Była pewna, że taki jest jej oblubieniec.

Ojciec potraktował ją jak przedmiot, który ma swoją cenę. W tym przypadku mogło chodzić o korzystną umowę handlową z sąsiednim państwem, sojusz polityczny zmieniający układ sił w regionie czy coś w tym stylu. Dlatego przypomniał sobie o córce, którą nie zajmował się przez dwadzieścia trzy lata. Gdy przyjeżdżała do Bahanii na wakacje, prawie z nią nie rozmawiał, nigdy też, w przeciwieństwie do braci, nie zabierał jej w podróże ani nie dzwonił, kiedy wracała do matki, do Kalifornii, gdzie chodziła do szkoły. Jak mógł więc przypuszczać, że będzie mu posłuszna?



8 из 162