– A co z El Baharem? Czy też w tym bierze udział?

– Hassan napiera, by Givon do nas dołączył. – Kardal zmarszczył brwi. – Kiedy mój ojciec tutaj przyjedzie, być może będę musiał się zgodzić na ten akces…

– Przecież od wieków te trzy państwa stanowią jedność gospodarczą, więc sojusz wojskowy wydaje się czymś oczywistym. I wielce korzystnym dla wszystkich stron. Gdy przeanalizuje się sytuację geopolityczną, gdy policzy się ludzkie zasoby i potencjał finansowy, który można by przeznaczyć na zbrojenia…

– Pewnie masz rację. – Kardal przyjrzał się Sabrinie. – Ja jednak jak najdłużej będę się upierał przy koncepcji dwu-, a nie trójporozumienia.

– Dobrze chociaż, że się do tego przyznajesz. Oto zyskałam przyczynek do dysertacji na temat wpływu prywatnych emocji władców na ich decyzje polityczne.

Kardal roześmiał się. Rozbawiła go, lecz zarazem dała do myślenia. Mogła być z siebie dumna.

Jednocześnie doszła do wniosku, że wcale nie chce się na niego uodporniać. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Chciała, żeby znów ją pocałował, ale od pamiętnej sceny zupełnie tego zaniechał. Dlaczego? Czyżby poczuł się rozczarowany?

Nie wiedziała, a on z własnej woli jej tego nie powie. Ona zaś, co oczywiste, pytać nie zamierzała. Dlatego wróciła do poprzedniego tematu.

– Czy przyjazd króla Givona ma związek z siłami powietrznymi? Jest to wymarzona okazja, by dołączyć El Bahar do porozumienia, które zawarłeś z moim ojcem.

– Niewykluczone. Matka świetnie orientuje się w problemach politycznych i często proszę ją o radę, jednak jeśli chodzi o króla Givona, nie potrafimy dojść do porozumienia.

– Raczej ty nie dopuszczasz do dyskusji.

– Bo nie ma o czym!

– No właśnie… – Sabrina ciężko westchnęła. – Można więc przypuścić, że Cala, zapraszając Givona, stwarza ci okazję do podjęcia korzystnej politycznie decyzji. Od ciebie zależy, co z tym zrobisz.



80 из 162