– Być może… – Kardal zabębnił palcami w blat. – Masz rację, jeśli chodzi o przyjęcie i całą resztę. Książę przyjmuje króla, tak to powinno wyglądać, zgodnie ze zwyczajami i protokołem dyplomatycznym. Mogłabyś rozplanować tę wizytę?

Hassan nie pozwalał jej, by planowała cokolwiek poza swoją garderobą.

– Oczywiście – ucieszyła się.

– Wydam polecenie, by służba uzgadniała z tobą wszystkie szczegóły.

– Świetnie… – Uśmiechnęła się trochę złośliwie. – Można by wyszukać w skarbcu przedmioty pochodzące z El Baharu i udekorować nimi jadalnię oraz gościnny apartament.

– Chcesz utrzeć Givonowi nosa?

– A masz coś przeciwko temu?

– Absolutnie nic. – Zmrużył oczy. – Wiesz co, Sabrino? Miło mieć cię przy sobie, lecz za nic nie chciałbym, byś stała się moim przeciwnikiem.

– Więc mi się nie narażaj… Kardal, mówiąc poważnie, musisz perfekcyjnie przygotować się do tej wizyty. Pamiętaj, to nie będzie rutynowe spotkanie dwóch polityków. Staniesz oko w oko z ojcem. Wiem, że jesteś twardy i odważny, ale w tym wypadku to się nie liczy. Spotkanie z królem Givonem będzie większym przeżyciem, niż to sobie wyobrażasz. Jeśli się do tego nie przygotujesz, nie zdołasz zapanować nad sobą, nie ukryjesz swoich uczuć.

– Wiem. Ale jak można się przygotować na spotkanie z ojcem, który łaskawie przypomniał sobie o synu po ponad trzydziestu latach milczenia? Masz rację, najlepiej zasłonić się protokołem dyplomatycznym i oficjalnymi rozmowami. Bo co taki ojciec mógłby mi powiedzieć?

– A co ty mógłbyś mu powiedzieć?

– Nie wiem. – Zamyślił się na chwilę. – Mam wiele pytań, które zadaję od lat, ale czy nadal chcę poznać odpowiedzi? Kiedy byłem młodszy, wtedy chciałem, ale to było dawno. Tak czy inaczej, zastanowię się na twoją radą.



81 из 162