
Ellie przez moment przyglądała mu się zmrużonymi oczami, aż w końcu niechętnie wyciągnęła rękę. Wciąż nie miała pewności, czy on z niej nie kpi, lecz ostatnio potraktowała go bardzo niedelikatnie i z tego powodu gryzło ją sumienie. Przecież nie wolno kopać leżącego, zwłaszcza że upadł za jej sprawą,
Charles skorzystał z pomocy Ellie, by wstać.
– Dziękuję – powiedział cierpko. – Jest pani najwyraźniej kobietą obdarzoną wielką siłą charakteru. Właśnie dlatego rozważam poślubienie pani.
Oczy Ellie znów się zwęziły.
– Jeśli nie przestanie pan zemnie drwić…
– Zapewniam, że mówię najzupełniej poważnie. Ja nigdy nie kłamię.
– Ani trochę w to nie wierzę – oświadczyła.
– No dobrze, nie kłamię nigdy, gdy chodzi o ważne sprawy.
Ellie, ująwszy się pod boki, zawołała tylko: „Ha!".
W Charlesie wyraźnie wzbierała złość.
– Zapewniam panią, że nigdy nie skłamałbym w takiej kwestii, a poza tym widzę, że wyrobiła sobie pani bardzozłą opinię o mnie. Ciekaw jestem, dlaczego.
– Lordzie Billington, uważany pan jest za największego rozpustnika w całym hrabstwie Kent Twierdził tak nawet mój szwagier.
– Proszę mi przypomnieć, że mam udusić Roberta, kiedy następny raz go zobaczę – mruknął Charles.
– Może pan być największym rozpustnikiem w całej Anglii, i tak bym o tym nie wiedziała, bo odlat nie opuszczałam Kent, ale…
– Podobno rozpustnicy są najlepszymi mężami – przerwał jej.
– Nawróceni rozpustnicy – powiedziała dobitnie. – A ja szczerze wątpię, by planował pan poprawę. A poza wszystkim nie zamierzam pana poślubić.
– Naprawdę chciałbym, żeby pani się zgodziła – westchnął Charles.
Ellie wpatrywała się w niego zniedowierzaniem,
– Pan zwariował.
– Zapewniam, że jestem zdrowy na umyśle – skrzywił się. -To mój ojciec oszalał.
