Wędrowała bez celu przez Faversham, usiłując zebrać myśli. Zawsze uważała się za pragmatyczkę, mogącą ufać własnej bystrości i ciętemu językowi. Nigdy nawet jej się nie śniło, że pewnego dnia może znaleźć się w sytuacji, w której nie zdoła kogoś przegadać.

Tymczasem utknęła w Faversham, odległym o dwadzieścia mil od domu, do którego nie chciała wracać. Nie miała wyjścia, chyba że…

Pokręciła głową. Nie, nie będzie się nawet zastanawiać nad przyjęciem propozycji hrabiego Billington.

Przed oczami znów stanęła jej twarz Sally Foxglove, rozprawiającej o czyszczeniu kominów i starych pannach, które za wszystko powinnybyć wdzięczne. W porównaniu z nią oblicze hrabiego zaczęło wydawać się coraz przyjemniejsze.

Wprawdzie hrabia nigdy nie wyglądał odrażająco w dosłownym znaczeniu tego słowa, był raczej wprost nieprzyzwoicie przystojny, a Ellie potrafiła to przyznać. Zaliczyła mu to jednak na minus, gdyż z całą pewnością był przez to zarozumiały. Prawdopodobnie miał mnóstwo kochanek, bo bez wątpienia bez trudu potrafił przyciągnąć uwagę kobiet, i tych bardziej przyzwoitych, i tych mniej.

– Ha! – powiedziała na głos i zaraz rozejrzała się dokoła, chcąc się upewnić, że nikt jej nie usłyszał. Ten okropny człowiek na pewno musi kijem oganiać się od kobiet. O, nie, ona na pewno nie chce mieć męża, który zmaga się z tego rodzaju kłopotami.

Ale przecież nie była wcale zakochana w tym człowieku. Może zdołałaby jakoś przyzwyczaić się do roli żony niewiernego małżonka. To wprawdzie wbrew wszelkim wyznawanym przez nią zasadom, lecz alternatywa życia z Sally Foxglove pod jednym dachem wydawała jej się bardziej upiorna.

Pogrążona w rozmyślaniach rytmicznie stukała stopą w ziemię. Wycombe Abbey leżało wcale nie tak daleko stąd, o ile dobrze sobie przypominała, było położone na północnym wybrzeżu Kent, w odległości mili lub dwóch. Bez kłopotu zdołałaby tam dojść piechotą. Nie zamierzała wprawdzie przyjąć propozycji hrabiego na



25 из 275