– Will? – upewniła się nieco zbyt obojętnym tonem. – Jest w Hongkongu.

– W Hongkongu! – powtórzył Josh z nachmurzoną miną. – I co tam robi?

– Ma spotkanie – wyjaśniła Bella i otworzyła drugą stronę zaproszenia. Były tam wypisane psalmy przewidziane na tę uroczystość.

Josh pogardliwie prychnął.

– Kiedy udało mu się to zorganizować?

– W ostatniej chwili okazało się, że musi jechać.

– Nie mógł przełożyć tego na następny tydzień? Przecież o ślubie Kate wiedział od dawna.

Bella nie odrywała oczu od zaproszenia.

– Zapowiadał się kryzys finansowy. Musiał rzucić wszystko i jechać. Sprawa była naprawdę ważna.

– Ciekawe, że twoje sprawy nie są dla niego ważne – oświadczył Josh zaczepnie. Pomyślał, że to typowe dla Willa. Dał nogę na drugi koniec świata, zamiast w takiej chwili być przy Belli. Josh zawsze uważał go za ostatniego głupka, a ta historia tylko potwierdziła jego opinię.

Nie mógł zrozumieć, dlaczego Bella zawsze miała słabość do takich grzeczniutkich, wymuskanych facetów. Will był nadzwyczaj uprzejmy, milutki, przystojny i jeździł nowym modelem porsche. Jednak na Joshu nie robił dobrego wrażenia. Czuł, że Will nie jest człowiekiem, na którym można polegać w trudnych sytuacjach. Postępowanie wobec Belli świadczyło o tym najlepiej.

– Nie jest niezastąpionym chirurgiem, który pod groźbą śmierci pacjenta musi natychmiast wykonać operację na otwartym mózgu – nie ustępował Josh. – Nie robi niczego konkretnego. Siedzi sobie w luksusowym biurze i prowadzi operacje finansowe. Bawi się cudzymi pieniędzmi. I to jest takie ważne?

– Wykonuje swoją pracę – powiedziała Bella przez zaciśnięte zęby. – I nie bawi się pieniędzmi, tylko obraca grubymi milionami funtów. Przy takich sumach każdy błąd może wpłynąć na międzynarodowy rynek finansowy, czyli na gospodarkę całego świata, w tym na bezrobocie, nasze dochody i jakość życia. Myślę, że to jest ważne – zakończyła dobitnie.



4 из 98