
Spotkanie dobiegło końca, wszyscy stojący wcześniej na podium marszowym krokiem minęli zakamarek, w którym ukrył się Tengel. Prastary stwór przyglądał im się spod zmrużonych powiek, ziejąc pogardą dla wszystkich tych nędznych robaków.
Oto i jego wybraniec…
Wędrowiec dotarł do Berlina dzień po tym, jak straszna wiadomość obiegła świat:
Oddziały niemieckie wkroczyły do Pragi, Czechosłowacja przestała być wolnym krajem.
Groźba drugiej wojny światowej zawisła nad ziemią niczym czarna burzowa chmura nad horyzontem.
Wędrowcowi udało się latać tropem Tengela aż do stadionu sportowego w Berlinie. W tym miejscu ślad urywał się całkowicie. Wędrowiec w Mroku nie mógł wprost dać wiary własnym zmysłom.
A sprawa była najwyższej wagi: Tengelowi Złemu udało się zniknąć, jakby rozpłynął się bez śladu.
Groziło to nad wyraz przerażającymi konsekwencjami.
ROZDZIAŁ II
Dzieci Vetlego Voldena bardzo się od siebie różniły. W roku 1939 Mari miała siedemnaście lat, Jonathan – piętnaście, a Karine trzynaście. Z pozoru wszystkie wydawały się szczęśliwe, a to dlatego, że zwłaszcza dziewczęta starannie potrafiły ukrywać swe myśli i uczucia.
Mari, najstarsza, była bardziej otwarta.
Ileż to razy narzekała na swoje imię. „Malin t Mali”, prychała, „Marit i Mari”. Czyżby Ludziom Lodu całkiem zabrakło fantazji? Nigdy nie wiadomo, o kim mowa, trzeba sobie przypominać, kim jest Mari. A ja to la, bardzo ważna osoba. „W twoim rozumieniu” – dopowiadał Jonathan, droczyli się bowiem ze sobą bezustannie.
