Udziałem Karine stały się straszliwe doświadczenia, tak straszliwe, że odzyskanie duchowej równowagi nigdy chyba nie miało być jej pisane. Ran, które jej zadano, nie sposób wyleczyć. Gdyby Ludzie Lodu poznali całą prawdę, przeraziliby się. Karine jednak nie należała do osób, które się skarżą.

Kiedy nieszczęście dotknęło ją po raz pierwszy, miała dziesięć lat. A ponieważ zawsze żyła właściwie w świecie własnych fantazji, niewiele wówczas wiedziała o ludziach i ich zachowaniu.

W pewien śliczny wiosenny wieczór wybrała się na przejażdżkę rowerem. Powietrze nabrało już niebieskiej barwy zmierzchu z lekką domieszką żółtego blasku zachodzącego słońca. Droga ciągnąca się przed dziewczynką wprost kusiła, by jechać nią dalej. Karine przypomniała sobie, że na jednym ze wzgórz powinny już kwitnąć pierwiosnki i fiołki. Postanowiła to sprawdzić. Może znajdzie także sasanki?

Dotarła do rzadziej zaludnionych okolic, gdzie wśród starych, zdziczałych jabłoni i rosochatych wiśni kryły się tylko puste już czerwone chaty komomików. Otaczała ją przyroda przez lata nie tknięta ręką człowieka, pozostałość po czasie, który minął.

Niedaleko niej drogą jechał na rowerze jakiś mężczyzna. Właściwie nadjechał z przeciwka, ale dziewczynka nie zwróciła na to uwagi. Nieznajomy, zrównawszy się z Karine, zawrócił i podążył za nią.

Dziewczynka uznała, że jest stary, ale tak naprawdę nie skończył jeszcze trzydziestu lat. Widziała go po raz pierwszy.

Karine nie została obdarzona jak jej siostra Mari nadzwyczajną, fascynującą urodą, ale wcześnie zaczęła się rozwijać. Jej ciało nabierało kobiecych kształtów, co wyraźnie widać było pod za małym już sweterkiem.

Mężczyzna zaś był typem charakteryzującym się, jak to się określa w języku prawników, „niedorozwojem emocjonalnym”. Umysł miał jak najbardziej w porządku, ale nie potrafił zapanować nad swoimi pragnieniami i podporządkować się normom obowiązującym w uporządkowanym społeczeństwie.



16 из 179