Sprawy przybrały gorszy obrót wtedy, kiedy skończyła dwanaście lat.

Wszystkie dzieci wybierały się właśnie do fotografii, ale Karine była w okropnie złym humorze, mama bowiem żądała, by na tę okazję włożyła koniecznie sukienkę, której dziewczynka nigdy nie lubiła. Rankiem więc, ubrana w spodnie-ogrodniczki i ukochaną bluzkę w niebieską kratkę, wymknęła się z domu, by w samotności na dworze wyładować gniew.

Ciągle czując, jak ze wzburzenia ściska ją w gardle, usiadła na szczycie wzgórza. Kolana podciągnęła pod brodę i oplotła je ramionami. Nie mogła się uspokoić. Czy naprawdę nie wolno jej być sobą? Musi ubierać się jak dama tylko dlatego, że ma iść do fotografa? To znaczy, że już po wieczne czasy będzie tak stała w ramce za szkłem w tej wstrętnej sukience, w której tak źle się czuje! To nie w porządku!

– Witaj, Karine!

Ojciec jednej z koleżanek z klasy przeszedł po kamieniach w jej stronę i usadowił się obok. Dziewczynka mruknęła coś na kształt powitania i wtuliła twarz w kolana.

– Co się stało?

Pociągnęła tylko nosem, nie mogła odpowiedzieć. Najchętniej by uciekła, ale uznała, że takie zachowanie byłoby nieuprzejme.

Nagle coś jej się przypomniało.

– Myślałam, że państwo już się wyprowadzili? Lisen mówiła, że wyjeżdżacie w… Chyba przedwczoraj?

– Bo tak też i było, ale ja chciałem jeszcze pożegnać się z wioską przy okazji zabierania ostatnich rzeczy. I zobaczyłem, jak tu szłaś.

Karine nie zapytała, dlaczego i on znalazł się tutaj, wcale ją to nie obchodziło.

– Czy ktoś źle się wobec ciebie zachował? – spytał cicho.

– Nie – mruknęła tylko, a potem wykrzyknęła: – Oni mnie nie rozumieją!

– W domu? – dopytywał się ostrożnie.

– Są bardzo dobrzy dla mnie, to nie o to chodzi, ale mama miewa takie dziwaczne pomysły.

Delikatnie otoczył ją ramieniem.

– Nie chcesz mi o tym opowiedzieć?

Instynktownie zareagowała obrzydzeniem na jego gest. Nigdy nie przepadała za fizycznym kontaktem z ludźmi, a w ciągu ostatnich dwóch lat ta jej niechęć znacznie się pogłębiła. Dlaczego – nie mogła sobie przypomnieć.



20 из 179