
– Szkoda – westchnęła Mari. – Chciałabym, żeby to był ten cudowny Imre. Ale on jest niestety zajęty.
– Jak sami wiecie, Imre nie należy właściwie do naszych przodków, on jeszcze żyje, ale trudno o potężniejszego opiekuna.
– Powinien raczej przypaść Natanielowi – zauważył Jonathan.
– Tova jest także jedną z dotkniętych, dlatego narażona jest na szczególne niebezpieczeństwo. Nie wiemy, na czym będzie polegało jej zadanie. Sądzę też, że Linde-Lou został wyznaczony do czuwania nad Natanielem z ważnych względów. Linde-Lou reprezentuje biegun przeciwny wobec Tengela Złego. I on pochodzi z rodu czarnych aniołów, a jego serce wypełnia dobroć i troska o dzieci. To przydaje mu specjalnej mocy.
Mari wpadła jej w słowo:
– Ale przecież Linde-Lou po śmierci zabił wielu ludzi?
– Widzę, że nie wszystko dobrze zrozumiałaś – stwierdziła Benedikte. – Prawdą jest, że ludzie na jego widok umierali ze strachu, ale on tylko gorąco pragnął nawiązać kontakt z żywymi. Tyle chciał im opowiedzieć. Christa jako jedyna ujrzała go takim, jakim był kiedyś. Wszyscy inni widzieli budzącego grozę upiora.
– Aha, a więc to tak – zadumał się Jonathan.
– Tragedia Linde-Lou była ogromna, ale teraz jest szczęśliwy. Ubóstwiał Christę i fakt, że pozwolono mu czuwać nad jej dzieckiem, ma dla niego wielkie znaczenie. Ale nasi przodkowie życzyli sobie, abyście i wy, młodzieży, znaleźli się w bezpiecznym miejscu.
Mari poczuła, że z wolna narasta w niej niepokój.
– Mamy zamiar was stąd przenieść – oświadczyła Benedikte. – Rozmawiałam już z Christą, przyda jej się trochę pomocy w domu. Chętnie przyjmie pod swój dach Mari i Karine.
– Och, nie! – krzyknęła Mari.
Benedikte przyjrzała się jej zdziwiona.
– Nie lubisz Christy i Abla?
– Co takiego? Owszem, bardzo – wyjąkała Mari. – Ale tak chciałabym zostać w domu. Chyba nie musimy jechać od razu?
