Sam przez chwilę rozmawiała z Nedem, wyjaśniając mu prawdy sta¬re jak świat. Potem przełączyła się do Kay, wściekłej kobiety, gotowej przeciągnąć Neda i innych oszukujących facetów po rozżarzonych wę¬glach. Sam wyobraziła sobie, jak kobieta pieni się ze złości. Potem wy¬słuchała Barta, który pojechał z dziewczyną na Tahiti. Dziewczyna od¬mówiła powrotu do domu. W eter popłynęły historie pełne złości, rozbawienia i rozpaczy. Sam przerywała rozmowy i puszczała reklamy, i prognozy pogody oraz naj świeższe wiadomości. Czas płynął szybko i z każdą chwilą czuła się coraz lepiej. lm dłużej rozmawiała ze słucha¬czami, tym mniej pamiętała o liście i zdjęciu z wydłubanymi oczami.

Prowadziła program od prawie trzech godzin, wypiła colę i właśnie dopijała drugą filiżankę kawy z zamiarem zakończenia audycji, kiedy na ekranie komputera pojawiło się imię John.

– Mówi doktor Sam. Jak się masz?

– Dobrze. Mam się dobrze – odparł delikatny męski głos.

– Jak ci na imię? – zapytała.

– John.

– Cześć, John. O czym chciałbyś porozmawiać? – Sięgnęła po kubek z kawą.

– O wyznaniach.

– Dobrze.

– Tak właśnie nazywasz swoją audycję. – Zdanie nie zabrzmiało jak pytanie..

– Owszem. John, co cię trapi?

– Znasz mnie.

– Znam cię? Jak to?

– Jestem Johnem z twojej przeszłości.

– Znałam wielu ludzi o tym imieniu. – Nie dała się zbić z tropu.

– Zapewne. – Czyżby w jego głosie zabrzmiała nuta dezaprobaty, czy wyższości? Kim był ten człowiek?

– Czy jest coś, o czym chciałbyś porozmawiać dziś w nocy, John?

– Grzechy.

O mało nie upuściła kubka. Zrobiło jej się zimno. Ten głos – ten sam głos, który był nagrany na automatycznej sekretarce. Poczucie bezpie¬czeństwa, które prawie odzyskała, nagle zniknęło.

– Jakie grzechy? – wykrztusiła.

– Twoje.

– Moje? – Kto to był? Powinna natychmiast się rozłączyć.

– Ludzie ponoszą karę za grzechy.



26 из 343