
– Zapomnij o nim. Jak było z tym ostatnim telefonem? – Sam trzę¬sła się w środku. Była wściekła i przerażona.
– Nie wiem. – Rodrażniona Melanie uniosła w górę ręce. – Nabrał mnie. Powiedział, że chce coś dodać o… raju… raju utraconym… Spieprzyłam to, tak? No, ukrzyżuj mnie za to!.
Sam skrzywiła się, słysząc jej słowa.
– Tylko bez biblijnej retoryki, dobrze?
– Już i tak po wszystkim. To się więcej nie powtórzy! Powiedziałam "przepraszam".
– W cale nie powiedziałaś. Zawaliłaś sprawę. Do ciebie należy spraw¬dzanie dzwoniących i… – Samanta nie dokończyła, ponieważ nagle zro¬zumiała, że bez powodu wyżywa się na asystentce. Odetchnęła głęboko i zmusiła się do opanowania emocji. – Przesadzam.
– Amen… ojej, przepraszam. Miałam nie używać słów z Biblii. ¬Melanie zrobiła w powietrzu znak cudzysłowu i Sam mimowolnie za¬chichotała.
– Zapomnij o tym.
– Spróbuję. – Melanie nadal rozglądała się za Tinym i chodziła w tę i z powrotem po wąskim korytarzu. W sadzała głowę w drzwi otwartych po¬koi i szarpała klamki tych zamkniętych na klucz. – Lepiej, żeby się:zjawił…
– Raj – mruknęła Sam do siebie, kiedy dotarło do niej, jakie wrażenie zrobiło na niej to, co mężczyzna powiedział Melanie. Oparła się ciężko o szklaną ścianę oddzielającąją od świętego składziku płyt Ramblin ' Roba. ¬Nie miał namyśli romantycznego raju… tylko Raj utracony Miltona.
– Co?
– Ten facet, który dzwonił, miał na myśli dzieło Miltona o szatanie wyrzuconym z nieba.
Melanie stanęła jak wryta.
– Tak sądzisz? – Uniosła pytająco brwi. – Chcesz powiedzieć, że lubi starą literaturę, czy coś w tym stylu? – Nie była przekonana.
~ Tak… Jestem pewna. Tam jest wszystko o grzechu, odkupieniu i karze – powiedziała Sam. Postanowiła powiedzieć Melanie prawdę.
– Ten facet już kiedyś do mnie dzwonił. Zostawił mi wiadomość na automatycznej sekretarce, kiedy mnie nie było.
