Albo nie chciał niczego widzieć.

To wszystko było nienormalne, dziwne i straszne.

Ojciec John poderwał jąjedną przecznicę za Bourbon Street. Obej¬rzała go od stóp do głów, stwierdziła, że jest w porządku i podała cenę• Zgodził się, więc przyprowadziła go tutaj, do zapuszczonego mieszka¬nia na drugim piętrze, które wraz z kilkoma innymi dziewczynami wy¬korzystywała do jednego tylko celu. Drugie życie prowadziła zupełnie gdzie indziej… po przeciwnej stronie jeziora… Przez 'chwilę pomyślała o pięcioletniej córeczce i niekończącej się walce z byłym mężem o pra¬wo do opieki nad dzieckiem. W Covington nikt nie wiedział, że pusz¬czała się, aby związać koniec z końcem; nikt nie mógł się dowiedzieć, bo straciłaby dziecko.

Teraz zastanawiała się, co zrobić dalej. Facet był zbyt sztywny, jego opanowanie maskowało niepokój, który zdradzała mała pulsująca na skroni żyłka i nerwowe przesuwanie różal1ca. Pomyślała o pistolecie ukrytym w górnej szufladzie nocnej szafki. Jeśli zrobi się nieprzyjem¬nie, sięgnie tam, zrzuci banknot, otworzy szybko szufladę i wyciągnie trzydziestkę ósemkę. Wystraszy go, a setki nie odda.

– Może przyłączysz się do mnie? – zaproponowała i położyła się na kordonkowej narzucie. Uśmiechnęła się i pomyślała, że facet nie podej¬dzie. Było potwornie gorąco.

– Rozbierz mnie. – Wstał i podszedł do łóżka.

Polecenie zaskoczyło ją, ale przynajmniej było zwyczajne. Więc jed¬nak zamierzał zabrać się do rzeczy. Dobrze. Tacy, którzy lubili tylko patrzeć, zwykle nie dotykali. Wstała i powoli rozpięła guziki jego ko¬szuli. Zsunęła ją z umięśnionych ramion i płaskiej piersi. Nie miał ani jednej fałdki tłuszczu – twarde mięśnie pokryte czarnymi, kręconymi włosami. Rozpięła pasek, a on chwycił palcami krzyżyk, który zawsze nosiła na szyi.



3 из 343