Nie chciał myśleć o nIej jak o kobiecie.

Potrzebował jej i zamierzał ją okłamać i wykorzystać. Nic więcej. Boże, ależ ona jest ładna, i te nogi…

Wyprostowała się tak nagle, jakby poczuła, że ją obserwuje. Odwróciła się, podeszła do okna. Rude włosy m,iała tak potargane, jakby dopiero wstała z łóżka, na twarzy ani śladu makijażu. Zmrużyła oczy i wpatrywała się w dal. Może dQstrzegła zarys łodzi ijego sylwetkę przy sterze? Zupełnie jakby odgadła jego myśli, nagle spojrzała w jego stronę. Popatrzyła ku niemu tak, jakby wzrokiem chciała pr;z:eniknąć ciem¬ne zakamarki jego duszy.

Niemożliwe, była za daleko, a noc była bardzo ciemna. Wyobraźnia płatała mu figle.

Szansa, że dostrzegła światła łodzi i białe żagle była niewielka, a je¬śli nawet widziała zarys sylwetki, to bez lornetki nie mogła go rozpo¬znać ani domyślić się, co myśli i jakie ma zamiary.

Całe szczęście.

Czas na spotkanie twarzą w twarz nadejdzie później. Będzie się musiał postarać, żeby szybko osiągnąć swój cel. przez chwilę poczuł lek,kie wyrzuty sumienia i zacisnął zęby. Nie miał czasu na domysły. Był zde¬cydowany i kropka. Podniosła rękę, zasunęła żaluzje i zniknęła.

Szkoda, bo widok był bardzo przyjemny i Ty wiedział, że nie będzie mu łatwo.

Samanta, na własne nieszczęście, była zbyt ładna.


_ Jesteś pewna, że wszystko w porządku? – zapytał David po raz piąty w ciągu dziesięciu minut. Trzymając przy uchu bezprzewodowy telefon, Sam podeszła do okna w sypialni i popatrzyła w nieprzyjemne ciemności. Jezioro Pontchartrain było szare, woda kłębiła się niespokoj¬nie, podobnie jak chmury na niebie.

_ Jak najbardziej. – Żałowała, że opowiedziała mu o swoim prześladowcy, ale kiedy David zadzwonił, pomyślała, że i tak wkrótc.e się dowie. Publiczna tajemnica szybko wyjdzie najaw. – Rozmawiałam z po¬licją i zmieniam wszystkie zamki. Dam sobie radę• Nie martw się•



32 из 343