
_ Na twoim miejscu rzuciłabym się na niego szybciej niż błyskawica – wyznała jej Corky miesiąc temu, kiedy jadły razem lunch. Oczy przyjaciółki błyszczały wesoło, zupełnie jak trzy obrączki, które nosiła na prawym palcu – pamiątki po poprzednich związkach. – Nie wiem, dlaczego jesteś taka uparta.
_ Byłam już kiedyś mężatką i uważam, że kto się raz sparzy, ten na zimne dmucha.
_ Chciałaś powiedzieć, kto raz oberwie. – Urwała kawałek chleba i spojrzała przez okno na leniwą Missisipi, po której wolno płynęła barka wyładowana żwirem.
– Na jedno wychodzi.
_ Tylko że nigdy nie znajdziesz lepszej partii niż David, uwierz mi.- Corky pokiwała głową, ajej blond loczki zakołysały się we wszystkie strony.
– Więc go sobie weź.
_ Chętnie i od razu, ale on jest zakochany w tobie.
– David kocha tylko siebie.
_ Mocne słowa, Sam. Zaczekaj, aż wrócisz z Meksyku i wtedy porozmawiamy – dodała Corky z przewrotnym uśmiechem. Zupełnie jak¬by chciała dać jej do zrozumienia, że rozgrzany piasek, tropikalne słoń¬ce i gorący seks zmieniąjej uczucia. Tak się nie stało. Piasek był ciepły, słońce gorące, a seksu nie było wcale z winy Sam, a nie Davida. Prawda była taka, że nie kochała tego faceta i już. Z jakiegoś powodu działał jej na nerwy. Jako jedynak i najlepszy uczeń przyzwyczaił się, że zdobywa wszystko, czego zapragnie i zawsze chciał mieć to, co najlepsze.
Jej życie też miało być uporządkowane, ale oczywiście nigdy takie nie było.
_ Nie wszyscy faceci są jak Jeremy Leeds – oznajmiła Corky i zmarszczyła zadarty nos na samo wspomnienie byłego męża Sam.
– Bogu dzięki.
Corky dała znak kelnerowi, prosząc o kolejny kieliszek chardonnay, a Sam roztargniona mieszała łyżką w zupie i starała się nie myśleć o byłym mężu.
– A może ty jeszcze coś do niego czujesz?
_ Do Jeremy'ego? – Sam przewróciła oczami. – Nie żartuj.
– Ciężko jest dojść do siebie, jeśli ktoś cię porzuca.
