– O, wiesz dobrze. Zawsze poznam, kiedy zagniesz parol na mężczyznę. Ukrywasz w zanadrzu cały arsenał niezawodnych i sprawdzonych sztuczek. Ale Bernardo nie wygląda na faceta, którego można okręcić sobie wokół palca.

– Masz rację. Jest niesamowicie poważny. – Angie zaśmiała się. – Ale to czyni z niego tym cenniejszą zdobycz.

– Poddaję się.

– Całkiem słusznie, kochana. Jestem stracona!

Do kolacji Angie włożyła suknię mieniącą się zielenią i błękitem, w odcieniach, których nie powstydziłby się paw. Taka kreacja nie każdej blondynce wyszłaby na dobre, ale Angie wiedziała, że wygląda jak gwiazda. Zastanawiała się, czy Bernardo tak właśnie pomyśli.

Na odpowiedź nie musiała czekać zbyt długo. Gdy schodziły ze schodów, Angie, idąca kilka stopni za Heather, od razu spostrzegła, że Bernardo zupełnie nie zwraca uwagi na najważniejszą osobę – narzeczoną brata – a patrzy wprost na nią. Jeszcze większą satysfakcję sprawiło jej, gdy zauważyła subtelną przemianę, jaka w nim zaszła na jej widok. Wyraźnie ożywił się. Podobnie działo się z samą Angie. Radosne oczekiwanie rosło w niej, gdy podał jej ramię i poprowadził w stronę swych przyjaciół i rodziny, aby ją przedstawić.

Miała teraz okazję przyjrzeć się z bliska Lorenzowi i przekonać się, jaki jest fantastyczny. Już nie dziwiła się swojej rozsądnej przyjaciółce, że zakochała się w nim bez pamięci. Być może miał w sobie coś chłopięcego, ale wyglądał i zachowywał się tak czarująco. A poza tym bez wątpienia niedługo dorośnie…

Nie mogła natomiast przekonać się do Renata, który wydał jej się szorstkim i aroganckim cynikiem. Był wysoki i wspaniale zbudowany, ale chociaż jego walory fizyczne nie pozostawiały nic do życzenia i choć przywitał się z nią uprzejmie, nie polubiła go. Przeczuwała, że przyjaciółka już niedługo będzie musiała stawić mu czoło.

Dwa duże stoły zastawiono na sześćdziesiąt osób. Martelli byli liczącą się rodziną, a ślub jednego z nich miał rangę wydarzenia roku. Na honorowym miejscu przy pierwszym stole królowała Baptista z parą narzeczonych u boku, przy drugim, w centrum, siedzieli Renato i Bernardo. Renato wspaniale wywiązywał się z obowiązków gospodarza, Bernardo natomiast całą uwagę poświęcał damie siedzącej obok niego. Być może tego właśnie wymagał savoir-vivre. Należało jej – Angielce – objaśnić sycylijskie menu.



12 из 116