Czy nam się to podoba, czy nie, współżycie nie ułoży się dobrze, jeżeli pomiędzy nami stanie ukrywana wrogość. Nie będziemy w stanie wypełnić należycie naszego zadania. Będziemy już z góry skazani na niepowodzenie, zanim jeszcze…

— Panie kapitanie — odezwał się nagle Weinstein, opuszczając z twardym stuknięciem krzesło, na którym się kołysał. — Czy mogę pana o coś zapytać?

— Jasne — powiedziałem i z piersi wyrwało mi się westchnienie ulgi, które musiało chyba przypominać pierwszy powiew huraganu. — Pytajcie, o co tylko chcecie.

— Kiedy pan o nas myśli, panie kapitanie, albo kiedy pan o nas mówi, to jakiego słowa pan używa? Popatrzyłem na niego i potrząsnąłem głową.

— Co?

— Kiedy pan o nas mówi, panie kapitanie, albo kiedy pan o nas myśli, to czy pan nas nazywa frankensteinami? Czy też raczej gniotkami? Chciałbym to wiedzieć, panie kapitanie.

Powiedział to takim grzecznym, zrównoważonym tonem, że potrzeba było sporej chwili, żebym pojął całą wagę tego pytania.

— Osobiście uważam — odezwał się teraz Roger Grey głosem, który był już odrobinę mniej grzeczny i odrobinę mnie zrównoważony-osobiście uważam, że pan kapitanie nazywa nas raczej szyneczką z puszki. Nie mam racji, panie kapitanie?

Jussuf Lamehd założył ręce na piersiach i pogrążył się w głębokim namyśle.

— Tak, masz chyba rację, Róg. On prawdopodobnie nazywa nas szynką z puszki. Na pewno szynką z puszki.

— Nie zgadzam się — powiedział Wang Hsi. — Niemożliwe, żeby on używał takiego języka.



22 из 32