Dom Steve’a, biały budynek z czarnymi okiennicami, trochę przygnębiał Sharon. Światło na ganku było zbyt ostre, a krzewy w pobliżu wejścia wyrosły za wysoko. Wiedziała, że Steve i Nina zamieszkali tutaj zaledwie kilka tygodni przed jej śmiercią i nie zdążyli wprowadzić żadnej z tych poprawek, jakie planowali, kupując dom.

Zaparkowała tuż za schodami ganku i podświadomie nastawiła się na gorące powitanie pani Lufts i chłód Neila.

Kiedy wysiadła z auta, drzwi wejściowe były już otwarte, a pani Lufts wyraźnie jej oczekiwała.

– Panno Martin, jak miło panią widzieć – powiedziała z radością. Miała drobną, wiewiórczą twarz i bystre, świdrujące oczy. Ubrana w ciężki płaszcz w czerwoną kratę i kalosze, wypełniała sobą wejście do domu.

– Jak się pani miewa, pani Lufts? – Sharon minęła ją z trudem i weszła do środka.

– To bardzo miło, że pani przyjechała – odrzekła pani Lufts. – Wezmę od pani pelerynę. Uwielbiam peleryny. Wygląda się w nich tak słodko i kobieco, nie uważa pani?

Sharon położyła książkę i torbę z rzeczami w holu. Zdjęła rękawiczki.

– Chyba tak. Tak naprawdę, nigdy się nad tym nie zastanawiałam. – Zerknęła do pokoju. – Och…

Neil siedział po turecku na dywanie, otoczony rozsypanymi czasopismami, z parą tępo zakończonych nożyczek w ręku. Jasne włosy, tego samego koloru co włosy Steve’a, opadały mu na czoło, odsłaniając szczupłą szyję. Kościste ramiona sterczały pod flanelową koszulą. Twarzyczkę miał pociągłą i bladą, czerwone obwódki otaczały duże ciemnobrązowe oczy, wypełnione teraz łzami.

– Neil, przywitaj się z Sharon – powiedziała pani Lufts.

Apatycznie podniósł głowę.

– Cześć, Sharon. – Głos miał niski i drżący. Był taki mały, drobny i żałosny. Sharon miała wielką ochotę przytulić go, ale wiedziała, że jeśli to zrobi, on ją odepchnie.

– Chyba zostanę świętą, jeśli zgadnę, o co chodzi – odezwała się pani Lufts. – Zaczął płakać kilka minut temu i nie chce powiedzieć dlaczego. Nigdy nie wiadomo, co się dzieje w tej małej główce. No cóż, może pani albo jego tata wyciągniecie to z niego. Bili!… – zawołała nagle i Sharon aż podskoczyła. Szybko weszła do pokoju i stanęła przed Neilem.



22 из 191