
– Doro, to ty chcesz obejrzeć film.
– Tak, tak. Już idę. Bawcie się dobrze, wy dwoje. Neil, pokaż Sharon dzienniczek. Jest naprawdę bystrym chłopcem, nie sprawia kłopotów, prawda, Neil? Dałam mu coś do przegryzienia, żeby wytrzymał do kolacji, ale prawie tego nie tknął. Je mniej niż ptaszek. Dobrze już, dobrze, Bili.
Wreszcie wyszli z domu. Sharon zadrżała, gdy zimny podmuch wtargnął do holu, zanim udało jej się zamknąć za nimi drzwi. Wróciła do kuchni, otworzyła lodówkę i sięgnęła po butelkę sherry. Wyjęła też karton z mlekiem. Neil mógł sobie mówić, że nic nie chce, ale miała zamiar zrobić mu gorące kakao.
Czekając, aż mleko się zagotuje, sączyła sherry i rozglądała się wokół. Pani Lufts starała się, jak mogła, ale nie była dobrą gospodynią i kuchnia wyglądała trochę niechlujnie. Wokół stojącego na stole opiekacza do grzanek rozsypane były okruchy, pokrywa piecyka wymagała solidnego szorowania. Tak naprawdę cały dom wymagał remontu.
Posesja Steve’a znajdowała się w pobliżu zatoki Long Island. Wycięłabym te wszystkie drzewa, które zasłaniają widok, pomyślała Sharon. Włączyłabym tylną werandę do salonu, powiększając go w ten sposób, wyburzyłabym większość ścian i urządziła miejsce do jedzenia posiłków…
Ostro przywołała się do porządku. To nie jej sprawa. Pomyślała o tym tylko dlatego, że dom i Neil, a nawet Steve sprawiali wrażenie opuszczonych. Ale nie ona będzie to zmieniać. Myśl, że nie zobaczy już więcej Steve’a, nie będzie czekać na jego telefon, nie poczuje uścisku jego silnych ramion, wypełniała ją poczuciem beznadziejności i samotności. A więc tak czuje się człowiek, który wie, że musi kogoś porzucić, pomyślała. A jak czuje się pani Thompson, wiedząc, że jej jedyne dziecko umrze pojutrze?
Znała numer telefonu matki skazanego, przeprowadzała z nią wywiad. Kilka razy w czasie ostatniej podróży próbowała się do niej dodzwonić, aby podzielić się wiadomościami o tym, jak wielu ważnych ludzi obiecało porozmawiać z gubernator Greene i starać się nakłonić ją do skorzystania z prawa łaski. Nigdy jednak nie zastała pani Thompson w domu.
